Dzień wcześniej biało-czerwoni przegrali po rzutach karnych 3-5 z Portugalią w ćwierćfinale mistrzostw Europy.

 

Kibice zaczęli gromadzić się w hali warszawskiego lotniska już w ciągu dnia, niektórzy czekali parę godzin na przylot piłkarzy. Co chwila wybuchały spontaniczne przyśpiewki - "Polska, biało-czerwoni", "Adam Nawałka", "Jesteśmy z wami" i inne. Odśpiewano także "Mazurka Dąbrowskiego".

 

Odpadnięcie z Euro 2016 jest dla wielu powodem do smutku, ale pretensji do Polaków raczej nikt nie ma.

 

"To strasznie fajne, że po raz pierwszy po dużym turnieju nie ma rozmowy o tym, kto teraz ma objąć tę kadrę i ją uzdrowić" - mówili kibice.

 

Rzecznik lotniska Przemysław Przybylski oszacował w rozmowie z PAP, że pojawiło się ok. pięciu tysięcy osób.

 

"Hala mieści 10 tysięcy, na pewno połowa była zapełniona. To duże przedsięwzięcie, port lotniczy nie jest przystosowany do takich imprez masowych. Ale obyło się bez incydentów i zagrożeń" - zaznaczył.

 

Ścieżka, którą mieli przejść piłkarze, była odgrodzona od kibiców słupkami i linkami, pilnowali jej też funkcjonariusze policji. Na początku byli trochę spięci, ale po chwilę z uśmiechem przysłuchiwali się radośnie śpiewającym sympatykom biało-czerwonych.

 

"To jest szał. Każdy chce tych piłkarzy dotknąć, zdobyć autograf, zrobić zdjęcie... Wyznaczyliśmy ścieżkę dla zawodników, ale tłum był tak duży, że to przejście robiło się coraz węższe i piłkarze ledwo się zmieścili. Takiego szaleństwa nie było nawet wtedy, gdy reprezentacja siatkarzy wracała ze srebrnym medalem mistrzostw świata w Japonii" - ocenił Przybylski.

 

Wprawdzie tuż przed przylotem w szeregi zgromadzonych zaczęło wkradać się zniecierpliwienie, bo samolot spóźnił się o ok. godzinę, ale kibice spędzali czas skandując po kolei nazwiska reprezentantów Polski. Gdy ci weszli w końcu do hali przylotów, zapanowała euforia.

 

W czwartek, przy stanie 4-3 dla Portugalii, rzutu karnego nie wykorzystał Jakub Błaszczykowski. Później decydujący strzał z 11 metrów oddał Ricardo Quaresma, pieczętując triumf rywali.

 

"Że też akurat na Kubę musiało trafić. Ten chłopak tyle w życiu przeszedł, w ostatnim sezonie tak naprawdę w tej Fiorentinie nie grał, sam się przygotowywał do turnieju i praktycznie nas wprowadził do fazy pucharowej. Mam nadzieję, że się szybko po tym pozbiera" - dodał inny fan biało-czerwonych.

 

Portugalia zagra w półfinale ze zwycięzcą pary Walia - Belgia. W grze pozostały jeszcze Niemcy, Włochy, Francja i Islandia. Biało-czerwoni osiągnęli największy sukces w historii występów na mistrzostwach Europy.