Kmita: To dopiero początek

Piłka nożna
Kmita: To dopiero początek
fot. CyfraSport

Polska reprezentacja zakończyła udział w Euro 2016, turnieju niecodziennym, nie tylko z powodu naszej dobrej gry. Zapamiętamy te czterotygodniowe zawody także z racji licznych niespodzianek, a nawet sensacji.

Niech mądrzą się teraz ci najbardziej we wcześniejszych deklaracjach przenikliwi, a niezwykłe kariery Walii i Islandii naprawdę przewidzieć było trudno. Tak samo jak niespodziewane postępy Węgrów, zmierzch Szwedów, niefrasobliwości Chorwatów, nudnych i zabójczo skutecznych Portugalczyków, renesans Włochów, nerwowych Francuzów itp. Jeśli coś się zgadza z wcześniejszych teorii to tylko niezawodna i tradycyjnie szczęśliwa gra Niemców, którzy dostarczają kolejne dowody do starej teorii Gary'ego Linekera, opisującej definicję futbolu jako zawody, w których pomimo wysiłków wszystkich innych nacji i tak na koniec zwycięża Team Germany.

Na tym tle, rzeczy przewidywalnych i nieprzewidywalnych wypadaliśmy jako piłkarska reprezentacja Polski dobrze... a nawet bardzo dobrze. Dobrze, bo przedturniejowy, najbardziej optymistyczny pułap naszych oczekiwań został zrealizowany. Bardzo dobrze, bo zabrakło tylko odrobiny szczęścia, żeby zagrać w półfinale, a może i w finale Euro. Przecież Walia na 100% znajduje się dzisiaj w zasięgu  możliwości drużyny Adama Nawałki.

Cóż jednak robić, los chciał inaczej, a co najgorsze następnego razu może długo nie być. Podobnie szczęśliwej konfiguracji układu planet dla naszych piłkarzy w drodze do potencjalnego finału, nie mieliśmy przecież nigdy wcześniej. Wiemy o tym wszyscy. I Prezes Zbyszek Boniek, i selekcjoner Adam Nawałka, i jego piłkarze... i właściwie cały naród. Więcej - kiedy widzimy jak poradzili sobie z Belgami Walijczycy, albo jakie paraliżujące umysł nerwy mieli przy strzelaniu karnych Niemcy i Włosi, to dociera do nas jak blisko było z piekła do nieba i odwrotnie. Przecież inaczej mógł się dla nas skończyć i mecz z Ukrainą, a już na pewno bój ze Szwajcarią. Tam szczęście było zdecydowanie po naszej stronie, więc na koniec cieszmy się, że znowu poczuliśmy atmosferę lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy z naszym reprezentacyjnym futbolem liczył się cały świat.

I co zdecydowanie ważniejsze, jesteśmy na najlepszej drodze do tego, aby w przyszłości zagościć w tej czołówce na dłużej. Jest jednak kilka warunków. Po pierwsze trzeba personalnej stabilizacji na wszystkich poziomach PZPN-u, rozumianej wprost jako reelekcja dotychczasowego zarządu związku w jesiennych wyborach. Po drugie, trzeba wspólnej dla całego środowiska, także dla Bońkowej opozycji,  wspólnoty celów i sposobów ich realizacji, zakładającej równowagę pomiędzy interesami reprezentacji i polskich klubów. Po trzecie trzeba namówić Adama Nawałkę, żeby mu się chciało kontynuować to wspaniałe, a nie skończone jeszcze dzieło, z którego już dzisiaj, tak bardzo wszyscy jesteśmy dumni.

Marian Kmita/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Izrael - Islandia. Skrót meczu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie