Nie jest przesadą powiedzieć, że na decyzję Duranta czekała cała liga. Do NBA trafił w 2007 roku, wybrany z drugim numerem w drafcie przez Seattle SuperSonics. Później klub ten zmienił właściciela i został przeniesiony do Oklahoma City.

W 2008 roku został uznany najlepszym debiutantem, a od 2010 roku nieprzerwanie jest wybierany do Meczu Gwiazd. Najskuteczniejszym strzelcem był w sezonach 2009/10, 2010/11, 2011/12 i 2013/14. W 2012 roku dotarł z Thunder do finału, w którym jednak jego zespół uległ Miami Heat 1-4.

Decydującej serii Thunder blisko byli w minionych rozgrywkach, ale w finale Konferencji Zachodniej ulegli Warriors 3-4, choć wygrywali już 3-1. Broniący tytułu zespół z Oakland w analogicznych okolicznościach uległ w wielkim finale 3-4 Cleveland Cavaliers.

Po sezonie 2015/16 wygasł kontrakt Duranta i o ściągnięciu go marzyły niemal wszystkie kluby. 27-letni niski skrzydłowy w ostatnich dniach spotkał się z przedstawicielami sześciu zespołów: Thunder, Warriors, Los Angeles Clippers, San Antonio Spurs, Boston Celtics i Miami Heat. Po zakończeniu rozmów nieoficjalnie mówiono, że wyboru dokona między dotychczasowym zespołem a "Wojownikami". O swojej decyzji poinformował za pośrednictwem portalu The Players' Tribune.

"Ostatnie tygodnie były najtrudniejszymi w mojej profesjonalnej karierze. Zawsze zdawałem sobie sprawę, że jej nieodłącznym elementem będzie dokonywanie trudnych wyborów. Nie spodziewałem się jednak, że wiążą się z tym aż tak duże emocje. Najważniejszym czynnikiem branym przeze mnie pod uwagę była możliwość rozwoju sportowego, ale także i osobistego. Mając to na uwadze postanowiłem dołączyć do Golden State Warriors. Boli mnie to, że swoją decyzją zranię wielu ludzi, ale robię to, co w tym momencie uważam za najlepsze dla siebie" - napisał.

Warunki umowy nie zostały ujawnione, ale media donoszą, że będzie to dwuletni kontrakt o wartości 54,3 mln dolarów. Oficjalnie będzie mógł go podpisać 7 lipca.