Oto zestawienie najlepszych meczów półfinałowych w dziejach Euro. W latach 1960-76 od spotkań półfinałowych rozpoczynały się turnieje finałowe o mistrzostwo Starego Kontynentu. Z kolei w roku 1980 jedyny raz meczów półfinałowych w ogóle nie rozegrano: w finale zagrali ze sobą zwycięzcy grup pierwszej fazy turnieju (RFN - Belgia 2:1), drugie zespoły w grupach zmierzyły się w meczu o III miejsce. Od 1984 roku ekipy przegrywające w półfinałach żegnają się z turniejem, gdyż zaprzestano wówczas rozgrywania spotkań o trzecią lokatę.

 

[11] EURO 1960: FRANCJA - JUGOSŁAWIA 4:5 (2:1)

Bramki: Vincent (12), Heutte (43, 62), Wisnieski (53) - Galić (11), Žanetić (55), Knez (75), Jerković (78, 79).

 

(6.06.1960, Parc des Princes - Paryż) Spotkanie wyjątkowe pod wieloma względami. Pierwszy w ogóle mecz w finałach mistrzostw Europy, starcie z rekordową ilością bramek na tej imprezie (dziewięć), w którym aż siedmiu piłkarzy wpisało się na listę strzelców.

 

Również sam przebieg tej konfrontacji wart jest przypomnienia. Trójkolorowi - gospodarze pierwszego turnieju o mistrzostwo Starego Kontynentu, byli wówczas trzecią drużyną świata, ale wystąpili bez kilku czołowych gwiazd (Just Fontaine, Raymond Kopaszewski). Walkę o finał rozpoczęli bardzo dobrze, jeszcze na kwadrans przed końcem prowadzili 4:2, później nastąpiła katastrofa. Najpierw drogę do bramki gospodarzy znalazł Tomislaw Knez, a później - w ciągu niespełna minuty - dwa gole dla Jugosławii strzelił Drażan Jerković.

 

[10] EURO 1976: RFN - JUGOSŁAWIA 4:2 (0:2, 2:2)

Bramki:  Flohe (65), Müller (80, 115, 118) - Popivoda (18), Džajić (32)

 

(17.06.1976, Stadion Crvena Zvezda - Belgrad) Dieter Müller zaliczył w tym spotkaniu jeden z najlepszych debiutów w historii futbolu. 22. letni napastnik pojawił się na boisku w 79. minucie starcia z Jugosławią, przy stanie 1:2. Był to jego premierowy występ w reprezentacji, już po minucie zdołał wpisać się na listę strzelców, a jego trafienie doprowadziło do dogrywki. W niej pogrążył gospodarzy Euro 1976 dwoma kolejnymi golami, zapewniając ekipie RFN awans do finału.

 

W meczu o złoto piłkarze RFN niespodziewanie ulegli w rzutach karnych Czechosłowacji, ale Dieter Müller, który popisał się kolejnym trafieniem, zgarnął tytuł króla strzelców Euro 1976.

 

[9] EURO 2012: WŁOCHY - NIEMCY 2:1 (2:0)

Bramki: Balotelli (20, 36) - Özil (90-k).

 

(28.06.2012, Stadion Narodowy - Warszawa) Włosi (przynajmniej do ćwierćfinału Euro 2016) mieli patent na Niemców na wielkich imprezach. Faworytami konfrontacji w Warszawie byli podopieczni Joachima Löwa, ale piłkarze Italii rozbili rywali już w pierwszej połowie. W roli głównej wystąpił Mario Balotelli, który najpierw pokonał Manuela Neuera strzałem głową z pięciu metrów. Kwadrans później popisał się kapitalną bombą z linii pola karnego, po której zademonstrował jedną z najsłynniejszych cieszynek w historii Euro.

 

Balotelli, Stadion Narodowy w Warszawie i jedna z najbardziej pamiętnych cieszynek w dziejach Euro. / fot. Cyfrasport.

 

W finale występ piłkarzy Italii nie był już tak efektowny, Włosi ulegli Hiszpanii 0:4.

 

[8] EURO 2000: FRANCJA - PORTUGALIA 2:1 (0:1, 1:1)

Bramki:  Henry (51), Zidane (117 - k = złoty gol) - Gomes (19)

 

(28.06.2000, Roi Baudouin Stadium - Bruksela) Zacięte starcie obu ekip, awizowane jako rewanż za półfinał Euro 1984, rozpoczęło się po myśli Portugalczyków, którzy długo prowadzili po trafieniu Nuno Gomesa. Wyrównał po przerwie Thierry Henry, ale 90. minut to znów było za mało, by wyłonić finalistę. W dogrywce obie ekipy zagrały ofensywnie, a do historii przeszła kontrowersyjna decyzja austriackiego arbitra ze 117 minuty: Günter Benkö podyktował rzut karny za zagranie ręką obrońcy Abela Xaviera. Protesty portugalskich piłkarzy na niewiele się zdały... Do piłki podszedł Zinedine Zidane, a skuteczny strzał z jedenastu metrów oznaczał wówczas złotego gola, czyli zakończenie spotkania.

 

Francuzi na Euro 2000 byli specjalistami od dreszczowców. Kolejny zaprezentowali w zwycięskim finale z Włochami.

 

[7] EURO 1988: RFN - HOLANDIA 1:2 (0:0)

Bramki: Lothar Matthäus (55-k) - Ronald Koeman (74-k), Marco van Basten (88).

 

(21.06.1988, Volksparkstadion - Hamburg) Udany rewanż Holendrów za finał mistrzostw świata 1974. Pojedynek trenerskich sław, w którym Rinus Michels okazał się lepszy od Franza Beckenbauera. Arbiter Ioan Igna z Rumunii podyktował dwa wątpliwe karne, całe szczęście - po jednym dla każdej z drużyn. Sprawa awansu do finału rozstrzygnęła się w 89. minucie, gdy po podaniu Jana Woutersa, Marco van Basten o ułamek sekundy wyprzedził pieczołowicie pilnującego go Jürgena Kohlera.

 

W finale Pomarańczowi poszli za ciosem, pokonali 2:0 ZSRR i zgarnęli Puchar Henriego Delaunaya.

 

[6] EURO 2008: NIEMCY - TURCJA 3:2 (1:1)

Bramki: Schweinsteiger (26), Klose (79), Lahm (90) - Boral (22), Şentürk (86).

 

(25.06.2008, St. Jakob-Park - Bazylea) O tym, że niemieccy piłkarze grają do ostatniego gwizdka sędziego przekonali się w półfinale Euro 2008 Turcy. Ekipa prowadzona przez Fatiha Terima przetrzebiona przez kontuzje i kartki nawiązała zaciętą walkę z rywalami. Tureccy piłkarze pierwsi strzelili gola, gdy Uğur Boral wbił do bramki rywali odbitą od poprzeczki piłkę. Po trafieniach Bastiana Schweinsteigera i Miroslava Klose wydawało się, że jest już po zawodach, ale Turcy nie rezygnowali i  w 86. minucie odrobili straty. Niemcy grali jednak do końca: w 90. minucie w polu karnym rywali odnalazł się Philipp Lahm, który zaskoczył Rustu Recbera strzałem pod poprzeczkę.

 

To był pierwszy turniej, w którym w roli pierwszego trenera reprezentację poprowadził Joachim Löw. Niemcy dotarli do finału, w którym przegrali 0:1 z Hiszpanią.

 

[5] EURO 1976: CZECHOSŁOWACJA - HOLANDIA 3:1 (1:0, 1:1)

Bramki: Anton Ondruš (19), Zdeněk Nehoda (114), František Veselý (119)- Anton Ondruš (64- sam.)  

 

(16.06.1976, Maksimir - Zagrzeb) Oba półfinały Euro 1976 dostarczyły kibicom ogromnych emocji, oba zakończyły się dogrywkami. Holandia z Johanem Cruijffem (jedyny jego mecz w finałach Euro) w składzie była faworytem tego, toczonego w strugach deszczu, starcia. Anton Ondruš dokonał nie lada wyczynu: zdobył bramkę dla swej drużyny, a po przerwie wyrównał, po trafieniu samobójczym. Piłkarze obu ekip nie szczędzili sobie ostrej gry. W 60. minucie z boiska za brutalny faul na Johanie Neeskensie wyleciał Jaroslav Pollák, kwadrans później czerwony kartonik obejrzał również Neeskens.  W dogrywce dołączył do nich Wim van Hanegem, który zbyt mocno protestował po drugim golu dla rywali...

 

Piłkarze Václava Ježka wygrali ostatecznie 3:1 i znaleźli się w wielkim finale, w którym po rzutach karnych ograli RFN. Niby triumf Czechosłowaków był zaskakujący, ale tytuł mistrzów Europy im się należał, zwłaszcza, że w pokonanym polu zostawili mistrzów i wicemistrzów świata.

 

[4] EURO 2000: HOLANDIA - WŁOCHY 0:0 KARNE 1-3

 

(29.06.2000, Amsterdam Arena - Amsterdam) Pięciu rzutów karnych nie wykorzystali Holendrzy w półfinałowym starciu z Włochami. W czasie meczu przychylnym okiem patrzył na nich sędzia Markus Merk. W 34. minucie, za faul na Boudewijnie Zendenie z boiska wyleciał Gianluca Zambrotta. Kilka minut później arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy, ale strzał Franka De Boera zatrzymał Francesco Toldo. W 61. minucie kolejna jedenastka dla Holendrów, tym razem do piłki podszedł Patrick Kluivert. Piłkarz, który w poprzednich spotkaniach pięciokrotnie znalazł drogę do bramki rywali i zmierzał po koronę króla strzelców turnieju, tym razem trafił w słupek... Gospodarze przeważali, ale osłabieni Włosi mądrze się bronili. W efekcie w tym dramatycznym spotkaniu nie padła żadna bramka.

 

Finalistę wyłonił konkurs rzutów karnych, w którym podopieczni Franka Rijkaarda zaliczyli trzy kolejne pudła. Strzał Franka de Boera obronił bramkarz, Jaap Stam posłał piłkę nad poprzeczką, w trzeciej serii Patrick Kluivert trafił, ale w kolejnej Paul Bosvelt przegrał pojedynej z Francesco Toldo - głównym bohaterem tej konfrontacji. Holenderscy piłkarze marzyli o finale w Rotterdamie, ale jak się nie strzela pięciu rzutów karnych, pretensje można mieć wyłącznie do siebie.

 

Włosi wykorzystali trzy jedenastki i pewnie awansowali do finału, w którym stoczyli kolejny dramatyczny bój - z Francją, tym razem nie zakończony dla nich happy-endem.

 

[3] EURO 1996: ANGLIA - NIEMCY 1:1 (1:1, 1:1) KARNE: 5-6

Bramki: Shearer (3) - Kuntz (16)

 

(26.06.1996, Wembley - Londyn) Anglicy wygrali na Wembley starcie z Niemcami w finale mistrzostw świata 1966, później jednak "Ojców futbolu" opuściło szczęście w meczach z tym rywalem. Niemcy wyeliminowali Anglię w ćwierćfinale mundialu 1970, z udziału w Euro 1972, zablokowali im drogę do najlepszej czwórki MŚ 1982, wygrali w serii rzutów karnych w półfinale mundialu w 1990 roku...

 

Przełamanie miało przyjść trzydzieści lat po pamiętnym finale MŚ 1966, gdy obie ekipy, znów na Stadionie Wembley, stanęły naprzeciw siebie, tym razem w półfinale Euro 1996. Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy: już w 3. minucie, po rzucie rożnym, świetnie w polu karnym odnalazł się Alan Shearer i głową wpakował piłkę do bramki rywali. Na odpowiedź Niemców nie trzeba było długo czekać. W 16. minucie, po akcji Andreasa Möllera i Thomasa Helmera, piłkę do angielskiej bramki wepchnął Stefan Kuntz.

 

W dalszej części meczu obie ekipy toczyły ze sobą niezwykle zaciętą walkę, ale nie padła już żadna bramka. W tej sytuacji sędzia Sándor Puhl zarządził konkurs rzutów karnych.  W nim popis skuteczności: w pięciu pierwszych kolejkach żadna ze stron nie popełniła błędu. W szóstej dramat gospodarzy: Andreas Köpke broni strzał Garetha Southgatea. Chwilę później Andreas Möller mocnym strzałem pokonał Davida Seamana...

 

Niemcy awansowali do finału w którym ograli po dogrywce reprezentację Czech i sięgnęli po trzeci w historii tytuł mistrzów Europy.

 

[2] EURO 1992: DANIA - HOLANDIA 2:2 (1:2, 2:2) KARNE: 5-4

Bramki: Bergkamp (23), Rijkaard (86) - Larsen (5, 33)

 

(22.06.1992, Ullevi - Göteborg) Henrik Larsen, mało znany pomocnik Lyngby BK jechał na Euro 1992 z jedną bramką na koncie w reprezentacji, zdobytą w towarzyskim meczu z Danią. Na turnieju w Szwecji dołożył trzy kolejne. Pierwsza, zdobyta w ostatnim meczu grupowym przeciwko Francji, dała Duńczykom awans do najlepszej czwórki; dwie kolejne, zdobyte w półfinałowym boju z Holandią, przyczyniły się do sensacyjnego awansu Duńczyków do finału.

 

Duńscy piłkarze pojawili się na Euro  w ostatniej chwili, w  miejsce wykluczonej z rozgrywek Jugosławii. Na turnieju w Szwecji rozkręcali się bardzo wolno, dopiero w końcówce ostatniego meczu fazy grupowej zapewnili sobie awans do półfinału. Co innego Holendrzy, którzy z przytupem zakończyli fazę grupową, ogrywając 3:1 mistrzów świata - ekipę Niemiec. Faworyt był więc jeden, tymczasem na dwa trafienia Larsena, piłkarze Holandii przez długi czas potrafili odpowiedzieć jedynie golem Dennisa Bergkampa.  Dopiero pięć minut przed końcem gry Frank Rijkaard, po rzucie rożnym wpakował piłkę do siatki rywali i przedłużył nadzieje Pomarańczowych. Spotkanie miało zacięty przebieg, w 70. minucie, po zderzeniu z Marco van Bastenem, obrońca Henrik Andersen musiał opuścić boisko ze złamaną nogą.

 

Dogrywka nie przyniosła zmiany rezultatu. Finalistę wyłoniła seria rzutów karnych. W niej doszło do najbardziej pamiętnego momentu tej konfrontacji: pojedynku Marco van Bastena z Peterem Schmeichelem, z której zwycięsko wyszedł duński bramkarz. Ten karny przesądził o zwycięstwie podopiecznych Richarda Møllera Nielsena.

 

Marco van Basten przegrał pojedynek z Peterem Schmeichelem. / fot. PAP/DPA

 

Duńczycy, którzy dostali się na Euro kuchennymi drzwiami, pokonali w finale ekipę Niemiec. To był największy sukces tej reprezentacji i jedna z największych sensacji w historii Euro.

 

[1] EURO 1984: FRANCJA - PORTUGALIA 3:2 (1:0, 1:1).

Bramki: Domergue (24, 114), Platini (119) - Jordão (74, 98)

 

(23.06.1984, Stade Vélodrome, Marsylia) Gospodarze Euro 1984 w fazie grupowej grali efektownie, kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa (1:0 Dania, 5:0 Belgia, 3:2 Jugosławia), a kapitalną formę prezentował ich lider i kapitan Michel Platini, który w trzech meczach zdobył aż siedem bramek. Portugalczycy nie prezentowali się aż tak dobrze, ale po remisach w meczach z RFN i Hiszpanią oraz zwycięstwie 1:0 w spotkaniu z Rumunią zameldowali się w półfinale.

 

Spotkanie miało zaskakującego bohatera. Michel Platini długo pozostawał w cieniu, a Trójkolorowych utrzymywały w turnieju trafienia obrońcy Jeana-François Domergue. Zawodnik Toulouse FC otworzył wynik meczu strzałem z rzutu wolnego z okolicy 20. metra. Później do gry wkroczył Rui Jordão, który strzałem głową na kwadrans przed końcem wyrównał wynik meczu. Obie ekipy miały swoje szanse, ale do 90. minuty nie padło już więcej bramek.

 

W dogrywce przewagę uzyskali niespodziewanie Portugalczycy, po strzale Nené Joël Bats popisał się kapitalną interwencją ratując swój zespół, ale kilka minut później Jordão znów trafił, po podaniu kapitalnie dysponowanego na tym turnieju Fernando Chalany. Druga część dogrywki to szturm gospodarzy, który przyniósł zmianę rezultatu dopiero w 114. minucie, gdy w polu karnym rywali niespodziewanie dla wszystkich znalazł się Jean-François Domergue. Gdy wszyscy szykowali się na konkurs rzutów karnych, kapitalnym rajdem popisał się Jean Tigana, który wyłożył piłkę Michelowi Platiniemu, a najskuteczniejszy gracz tego turnieju nie mógł zmarnować takiej sytuacji.

 

Jean-François Domergue rozegrał w tym dniu mecz życia. Jego bilans w reprezentacji zatrzymał się na 9. meczach i 2. strzelonych bramkach, obie zdobył właśnie w boju o finał Euro 1984 przeciwko Portugalii. Czternaście lat później, gdy Trójkolorowi byli gospodarzami mistrzostw świata 1998, w półfinale mierzyli się z Chorwatami, a o ich zwycięstwie 2:1 znów zadecydowały bramki obrońcy. Lilian Thuram zanotował w tamtym spotkaniu dwa trafienia, jedyne w reprezentacyjnych barwach.

 

Francja awansowała do finału Euro 1984, w którym pokonała 2:0 Hiszpanię, ale starcie o złoto nie było tak kapitalnym widowiskiem, jak półfinałowa konfrontacja w Marsylii.