Nie zdobył mistrzostwa świata, ale jego ośmioletni bilans jest imponujący: 76 meczów, 42 sukcesy, 16 remisów i 18 porażek. Zdobył pierwszy tytył dla Francji w 1984 roku (mistrzostwo Europy). Kiedy 29 czerwca 1984 roku odchodził, dziennikarze "L’Equipe" napisał: "Hidalgo la Belle epoque". Dzisiaj mieszka w uroczym Aix-en-Provence, 60 kilometrów od Marsylii. Kiedy z nim rozmawialiśmy, był na obiedzie w jednej z tutejszych restauracji. Potem ruszył na Stade Velodrome w Marsylii.

Tadeusz Fogiel: Przede wszystkim - jak z Pana zdrowiem?

Michel Hidalgo: Nie najlepiej. Dzisiaj czuję się zdecydowanie gorzej niż wczoraj. Lekarze nie chcą jakoś powiedzieć mi prawdy, więc muszę się z tym pogodzić. Ale daję sobie jakoś radę.

Był Pan na wielu meczach Euro?

Większość spotkań oglądam w telewizji. Byłem natomiast na wszystkich meczach rozegranych w Marsylii.

Więc był Pan naocznym śwadkiem meczu Portugalia - Polska. Czy według Pana Portugalczycy wygrali zasłużenie?

Czy ja wiem? Polacy mogli również wygrać to spotkanie, ale jest jeden zawodnik w zespole portugalskim, domyśla się Pan o kogo chodzi, który jest w stanie w każdej chwili przechylić szalę na korzyść swojego zespołu. Zawsze robi to "coś" więcej, że jego zespół zwycięża.

Chodzi na pewno o Ronaldo. A co sądzi Pan o Lewandowskim?

Strzelił bramkę, ale nie poprowadził Polski do sukcesu. Piłkarze nie zawsze robią to, co by chcieli. Ronaldo jest bardziej nieobliczalny, ale to "kawał" piłkarza.

Czy Portugalia to "mały" finalista, czy jest jednak w stanie stawić czoła Niemcom lub Francuzom?

Niemcom raczej nie, ale Francuzom pewnie tak, ale myślę jednak, że Francja jest w tej chwili przed Portugalią.

W przeszłości było sporo epickich meczów Francja - Niemcy. Nie ma sensu do nich wracać, bo media dużo ostatnio o tym pisały. Pan w swoim czasie dysponował świetną linią pomocy (Giresse, Tigana, Fernandez i oczywiscie Platini), wydaje się, że Didier Deschamps dysponuje dzisiaj doskonałymi napastnikami z Griezmannem na czele?

Nie tylko napastnikami, Deschamps ma dobry zespol, powiedziałbym nawet swietny zespół. Allez Les Bleus!