Dodajmy od razu, że pojedynek odbędzie się w limicie wagi średniej (160 funtów). Nie będzie więc powtórki  z walki Saula Alvareza z Amirem Khanem, gdy stawką był pas WBC waga średniej, a walczono w umownym limicie 155 funtów.

 

O ile dobrze pamiętam, to Gołowkin i jego ludzie stanowczo odżegnywali od umownych limitów. Kazach twierdził, że gotów jest zbijać wagę tylko dla Floyda Mayweathera Jr. I dobrze, że zdania nie zmienia, choć naciski zapewne były.

 

Oczywiście ze sportowego punktu widzenia logiczne byłoby, gdyby walczył na Wyspach z Billy Joe Saundersem, mistrzem WBO wagi średniej. Unifikacja wszystkich tytułów, to przecież jeden z jego celów. „GGG „ ma już pasy WBC, WBA, IBF, do kompletu brakuje mu tego jednego.

 

Ale nie tylko Saunders pokazał na czym polega sztuka uników. Chris Eubank Jr miał ponoć walczyć z Gołowkinem 27 sierpnia w Londynie, ale jak twierdzi jego promotor Eddie Hearn, zwyczajnie stchórzył. Swoją drogą dla młodego Eubanka, który zapewnia na twitterze, że czekał, by podpisać kontrakt, w sumie dobrze się stało. Mimo niewątpliwego talentu i niezaprzeczalnego faktu, że jest czołowym pięściarzem wagi średniej, to lepiej, że nie zderzy się z Gołowkinem.

 

Jeszcze ma na to czas, bo po bardzo prawdopodobnym nokaucie, który zafundowałby mu Giennadij Giennadijewicz Gołowkin, mógłby stracić ochotę na kolejne walki. I jestem głęboko przekonany, że Hearn myśli podobnie.

 

Sytuacja Brooka jest inna. Niepokonany mistrz wagi półśredniej od chwili, gdy pokonał dwa lata temu w USA Shawna Portera i odebrał mu pas IBF, nie może się doczekać wielkiej walki. Chciał zmierzyć się z Amirem Khanem i nic z tego nie wyszło, choć wydawało się, że byłby to megahit na Wyspach Brytyjskich. Od pewnego czasu trwały negocjacje dotyczące jego unifikacyjnego pojedynku z Jessie Vargasem, mistrzem WBO, ale też zakończyły się fiaskiem. Amerykanin za podróż do Anglii i starcie z Brookiem zażyczył sobie ponoć 2 mln dolarów.

 

Kell Brook już kilka miesięcy temu wypowiadał się w mediach, że jest gotów walczyć z Gołowkinem w umownym limicie. Amir Khan śmiał się z niego mówiąc, że jest głupi decydując się na takie wyzwanie. Teraz dołącza do niego Eubank Jr pisząc na Twitterze, że walka Brook – Gołowkin, to kpina.

 

Ale Kell Brook wierzy, że 10 września w Londynie zadziwi świat i sprawi sensację roku. Faktycznie, jest silnym, mocno bijącym  mistrzem wagi półśredniej, który liczy, że szybkość pozwoli mu być w ringu nieuchwytnym dla „GGG”. Problem w tym, że się myli i zapłaci wysoką cenę. Jeśli do tej walki dojdzie, a wszystko na to wskazuje, bo kontrakty zostały podpisane w piątek rano, to wynik może być tylko jeden: Brook zostanie przez Gołowkina znokautowany.

 

Ale promocja już się zaczęła: dwaj niepokonani  mistrzowie świata, królowie swoich kategorii (w przypadku Brooka można dyskutować) zmierzą się w historycznym pojedynku na angielskiej ziemi – zachwala walkę Eddie Hearn.

 

Dla Gołowkina (35-0, 32 KO) będzie to dobra promocja na Wyspach. Jeszcze tam nie walczył, a to przecież atrakcyjny teren, świetnie tam płacą. I niewykluczone, że jeszcze tam wróci.

 

A Brook (36-0, 25 KO) dostanie wreszcie wielką walkę, o jakiej marzył i zapewne niezłe pieniądze. A że przy tym jeszcze ciężkie lanie, to już inna sprawa.