Dwa lata temu zdiagnozowano u niego przez przypadek... nowotwór jąder. Jesienią 2014 roku miał pozytywny wynik testu dopingowego, którego przyczyną były nie zakazane środki, a właśnie ciężka choroba. - Byłem wówczas w szoku, bo wiedziałem, że jestem czysty. Ale potem przyszedł kolejny szok - informacja o tym, że wynik może być oznaką nowotworu typowego dla mężczyzn. Diagnoza była gorsza niż pozytywny test dopingowy: rak jąder - wspominał po zwycięstwie w Amsterdamie.

 

Młody lekkoatleta przeszedł natychmiast operację, potem chemoterapię, po której rozpoczął walkę o powrót nie tylko do życia, ale i sportu. - Nie myślałem o złocie realnie. Celem numer jeden była kwalifikacja olimpijska - powiedział Van der Plaetsen.