„Dziś mam full – zwycięstwo, złoty medal, hymn narodowy i kontrolę antydopingową. Czego jeszcze pragnę? Oczywiście olimpijskiego złota i chciałbym, aby lekkoatletyka zyskiwała na popularności. Czasami warto spróbować czegoś, czego się nie chce. Ale ręczę, kto się załapie z nami, nie będzie żałował” – powiedział podopieczny Zbigniewa Króla.

Przyznał, że ma świadomość, iż świat biega szybciej, ale też przypomniał, że jest wicemistrzem globu.

„Rok temu w Pekinie udowodniłem, że mogę nawiązać walkę z najlepszymi. Stać mnie na wynik poniżej minuty 43 sekund. Wierzę, że to, co najlepsze, jeszcze przede mną. Obrona tytułu mistrza Europy to świetna sprawa, ale to tylko przystanek w drodze do Rio de Janeiro” – zaznaczył.

Pochodzący z Opoczna zawodnik podkreślił, że sukces ma wielu ojców, i wszystkim bardzo dziękuje za okazywaną pomoc oraz wsparcie.

„Szczególny ukłon w stronę fizjoterapeuty Michała Robakowskiego, absolwenta Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. A przy okazji dopowiem, że jestem upierdliwą osobą i nie jest łatwo ze mną wytrzymać, więc tym większe podziękowania dla tych, którzy są ze mną” – dodał.