127-krotny reprezentant Portugalii oraz jej były kapitan nie tak wyobrażał sobie grę zespołu prowadzonego przez Fernando Santosa. Figo chcąc nie chcąc nudził się na finale Euro 2016. Nie można się jednak dziwić niespełna 44-letniemu byłemu skrzydłowemu Barcelony czy Realu Madryt. Portugalczycy nie dostarczali mu należytych emocji.

 

Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego oddali cztery strzały w pierwszej części gry, ale żaden z nich nie był w śwaitło bramki.  Ziewający Figo to najlepsza puenta pierwszych 45. minut.