Sprawa byłego boksera jest bardzo skomplikowana od strony prawnej. Jak udało się dowiedzieć Polsatsport.pl w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu, Dawidowi K. będzie postawionych kilka zarzutów, w tym bardzo poważne, takie jak: z art. 284 KK (przywłaszczenie mienia), 286 KK (oszustwo), 291 KK (paserstwo).

 

Najprawdopodobniej więc, w ostatecznym wyroku, doszłoby do kumulacji kar za wszystkie przestępstwa i orzeczenia tzw. kary łącznej. Nie jest jednak tak, że grożą mu 33 lata więzienia, jak podaje "Super Express", gdyż takiej kary nie przewiduje polski kodeks karny. Ostateczną decyzję podejmie sąd, ale można przypuszczać (biorąc pod uwagę obecne zarzuty), jak mówi prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Robert Pelewicz, że maksymalnie mogłoby to być 15 lat pozbawienia wolności.

 

Sprawę komplikuje jeszcze dodatkowo fakt, że na byłym bokserze ciążą zarzuty ewentualnego kierowania grupą przestępczą (co trzeba jeszcze udowodnić) oraz to, że sprawa wykracza poza granice Polski. Gang, którym miał rzekomo kierować, miał się zajmować kradzieżą i legalizacją luksusowych aut na terenie Unii Europejskiej.