Lekkoatletyczna reprezentacja Polski nie została przywitana przez kibiców w taki sam sposób, jak wracająca na początku miesiąca drużyna piłkarzy. Kibiców na lotnisku było niewielu, dominowali dziennikarze.

 

- Nie można podważać tego, że piłka nożna jest bardziej popularnym sportem i jest atrakcyjniejsza dla kibiców, co przekłada się na większą oglądalność - zauważył wracający z Holandii Bukowiecki. Zawodnik PKS Gwardii Szczytno zajął czwarte miejsce w pchnięciu kulą, nieznacznie przegrywając walkę o brąz.

 

- Uważam, że ćwierćfinał Euro piłkarzy to żaden sukces. Zobaczcie ile my zdobyliśmy medali w Amsterdamie. Nie zapominajmy też o tych, którzy zajmowali miejsca 4-8. O tych osobach nikt nie mówi. Wszyscy skupiają się na medalistach i ewentualnie na tych, którzy przegrali podium o centymetr - dodał ze smutnym uśmiechem kulomiot.

 

Zapytany, o to czy żałuje wyboru dyscypliny odpowiedział: - Absolutnie nie. Wybrałem sport indywidualny, bo chcę sam pracować na swój sukces. Wiem co robię, daje mi to satysfakcję, a że ktoś wybiera piłkę nożną, to trudno.

 

- Jedyne co możemy zrobić to promować ten piękny sport osiągając sukcesy. Najbliższa okazja już niedługo - zakończył Bukowiecki, który będzie reprezentował Polskę na sierpniowych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro.