Wszystko zaczęło się od wpisu Lewandowskiego na jednym z portali społecznościowych, w którym biegacz zarzucił faworyzowanie piłki nożnej. - Jutro eliminacje na 800 m Mistrzostw Europy w Amsterdamie. Ciekawe czy ktoś w Polsce ma z tego powodu flagę na samochodzie? A może ktoś wziął wolne w pracy, żeby zobaczyć najlepszych polskich lekkoatletów w akcji? W sumie po co... mamy w naszej reprezentacji tylko mistrzów świata i rekordzistów świata, nic wielkiego. – mówił rozżalony lekkoatleta.

 

Nie trzeba było długo czekać na dalsze komentarze. Lewandowskiego poparł kolega z bieżni Kszczot. – Marcin zwrócił uwagę na problem, który trwa od wielu lat. Przeciętny kibic nie docenia sukcesów w innych dyscyplinach. W dużej mierze odpowiadają też za to media. Zajęcie czwartego czy ósmego miejsca w finale jest u nas opisywane jako porażka. Nie pojmuję tego. Sukcesy wielu znamienitych sportowców są spychane na boczny tor. Tymczasem za sam awans na mistrzostwa Europy, piłkarzy wychwala się pod niebiosa i mówi o tym w kategoriach niebotycznego osiągnięcia – skomentował 26-latek.

 

Szybko sprawę skomentował Czapiewski, który stwierdził, ze lekkoatleci powinni cieszyć się z tego co mają. - Trochę się, nie ukrywam, denerwuję widząc te wszystkie wpisy próbujące zestawić piłkarskie Euro z ME w lekkiej atletyce. I te pretensje do ludzi, że dla piłkarzy są flagi a dla nas nie. Dla mnie rzecz oczywista. Tak jak oczywiste jest dla mnie, że piłka nożna to już dawno nie jest sport. To coś dużo więcej niż sport. I reakcja milionów kibiców na wydarzenia piłkarskie (te wybijające się ponad nawet najgorszą przeciętność) zawsze będzie inna niż na wydarzenia stricte sportowe, takie jak na przykład ME w lekkiej atletyce. Cieszmy się z tego co mamy i na prawdę nie narzekajmy! – zaapelował Czapiewski

 

A tak swoją drogą - ciekawe ilu lekkoatletów wywiesi flagi na samochodach podczas mistrzostw świata w kajakarstwie, wioślarstwie czy na przykład w zapasach? Przecież przedstawiciele tych dyscyplin też zasuwają, też się poświęcają i ci to dopiero g...o zarabiają. Takie pretensjonalne podejście do tematu na pewno lekkiej atletyce nie pomoże, a zaszkodzić, i owszem, może – dodał były średniodystansowiec.

 

 tak na koniec, może trochę prowokacyjnie taką scenkę przywołam ilustrującą podejście do tematu ważności generowanych przez nas zdarzeń : mysz się ze słoniem ścigała na dystansie 100m na polnej drodze. Wygrał minimalnie słoń. Siedzą sobie po biegu zawodnicy i tak patrzą na tę drogę po której biegli i mysz w pewnym momencie mówi - ale żeśmy nakurzyli  - zakończył były lekkoatleta.

 

Paweł Czapiewski to średniodystansowiec, którego specjalnością, podobnie jak Kszczota i Lewandowskiego, było 800 metrów. W 2001 roku podczas mistrzostw świata w Edmonton wywalczył na tym dystansie brązowy medal. Rok później w Wiedniu został halowym mistrzem Europy. Dodatkowo sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski.