British Open to najstarszy wielkoszlemowy turniej na świecie i jedyny rozgrywany w Europie. Jego historia sięga aż 1860 roku, kiedy to Prestwick Golf Club rozegrano pierwszą edycję turnieju. The Open rozgrywany jest rotacyjnie na 9 polach golfowych w Anglii i Szkocji. W tym roku zaszczyt organizowania 145 edycji przypadł Royal Troon Golf Club. Ten golfowy klub istnieje od 1878 roku, a w setną rocznicę powstania w 1978 roku dostał status królewskiego klubu. Teraz właśnie tam przez cztery dni najlepsi golfiści z całego świata rywalizować będą o jedną z najcenniejszych nagród w tym sporcie Claret Jug.

 

Wytypowanie faworytów tegorocznego The Open jest niezwykle trudne. Pokazał już to dwa pierwsze tegoroczne turnieje wielkoszlemowe. W Masters sensacyjnie triumfował Danny Willett, było to jego pierwsze zwycięstwo w turnieju wielkoszlemowym. Anglik na ostatnich dołkach wydarł wygraną faworytowi gospodarzy Jordanowi Spiethowi, a właściwie to Amerykanin sam zaprzepaścił szanse na swoje wygraną. W US Open nie było już tak dużej niespodzianki, gdyż wygrał Dustin Johnson ale dla niego tez był to pierwszy wielkoszlemowy skalp. Gdyby spojrzeć na to z historycznego punktu widzenia w British Open trzeba było by postawić na Amerykanów. W ostatnich 6 edycjach rozgrywanych w Royal Troon Golf Club lub wcześniej w Troon Golf Club triumfowali Jankesi. Obrońcą tytułu także jest Amerykanin Zach Johnson. Kibice zza oceanu liczą na Jordana Spiethe’a, Dustina Johnsona, Bubbę Watsona i jak zwykle na doświadczonego Phila Mickelsona.

 

Inny punkt widzenia maja Europejczycy. Tutaj wszystkie oczy skierowane są na Rory McIloroya, który w The Open triumfował 2 lata temu. Ostatnim golfistom reprezentującym Irlandię Północna w turniejach wielkoszlemowych nie idzie, ale czy nie ma lepszego miejsca na przerwanie złej passy niż Troon. Tutaj może czuć się prawie jak w domu, gdyż po przeciwnej stronie Kanału Północnego znajduje się jego rodzinne Holywood, oczywiście to na przedmieściach Belfastu. W czołowej 20 światowego rankingu golfa znajduje się co prawda tylko pięciu Europejczyków, ale może w tym sezonie na polu w południowo-zachodniej Szkocji narodzi się nowa gwiazda reprezentująca Stary Kontynent.

 

A może Europejczyków i Amerykanów pogodzi Australijczyk? Mowa o Jasonie Dayu, golfiście numer jeden w światowym rankingu i zwycięzcy ubiegłorocznego PGA Championship. Day prezentuje w tym sezonie bardzo równa formę, w dwóch pierwszych wielkoszlemowych turniejach był odpowiednio dziesiąty i ósmy, ale do sukcesu brakuje mu postawienia przysłowiowej kropki na „i”. Im trudniejsze będą warunki na polu, tym szanse Daya powinny rosnąć, gdyż znany z nienagannej techniki Australiczyk doskonale odnajduje się w każdej pogodowej sytuacji.

 

Kto zostanie nowym golfowym królem Szkocji? O tym przekonamy się w niedzielę. Jedno jest pewne -  przez cztery dni na polach Royal Troon Golf Club nie zabraknie emocji. Nasze transmisje z The Open będzie można zobaczyć w Polsacie Sport Extra i Polsacie Sport News.