"Moje myśli są teraz z tymi, których dotknął ten okropny akt terroru" - napisał na Twitterze Froome, który dodatkowo zamieścił przy wpisie zdjęcie francuskiej flagi.

 

Ubiegłoroczny triumfator wyścigu tego dnia uczestniczył w kraksie z udziałem kilku zawodników i motocykla telewizyjnego. W zdarzeniu poszkodowany został także Bauke Mollema, który nie był zadowolony, że sędziowie po naradzie zdecydowali się na neutralizację, w efekcie czego Froome, który musiał czekać na zapasowy rower i dojechał ze stratą ponad 6,5 minuty, utrzymał pozycję lidera.

 

"Nie mogłem zasnąć po czwartkowym etapie, a teraz czytam o czymś znacznie ważniejszym niż Tour. Moje myśli są z ludźmi w Nicei... świat oszalał" - ocenił w sieci Holender.

 

Wyrazy wsparcia i apel o niepoddawanie się skierował do rodaków z Nicei Francuz Romain Bardet.

 

Na piątek zaplanowano 13. etap zmagań, którym jest jazda indywidualna na czas z Bourg-Saint-Andeol do La Caverne du Pont-d'Arc (37 km). Po wiadomości o zamachu organizatorzy przedyskutowali sprawę i zastanawiali się, czy nie odwołać rywalizacji tego dnia. Zdecydowano się na minutę ciszy.

 

"Mieliśmy spotkanie sztabu kryzysowego z prefektem departamentu Ardeche i żandarmerii. Etap odbędzie się. Chcemy, żeby to był dzień poświęcony pamięci ofiar i hołdem dla nich. Pytaliśmy samych siebie, czy nie powinniśmy odwołać ścigania, ale uzgodniliśmy ze służbami, że wyścig musi trwać" - powiedział dyrektor TdF Christian Prudhomme.

 

System zabezpieczeń tegorocznej edycji "Wielkiej Pętli" został wzmocniony po listopadowych zamachach terrorystycznych w Paryżu, w wyniku których zginęło ok. 130 osób. Przy wyścigu pracuje 23 tysiące policjantów, sprawdzane są torby i dokonuje się rewizji osobistej ludzi przebywających na starcie i mecie każdego etapu. W piątek zapowiedziano dodatkowe środki bezpieczeństwa.

 

W Tour de France bierze udział trzech Polaków: Rafał Majka (Tinkoff), Bartosz Huzarski (Bora-Argon) i Maciej Bodnar (Tinkoff).