Motocykliści ruszali w niedzielę do walki na mokrym torze i oponach typu „wet”, ale w połowie wyścigu nawierzchnia zaczęła dość szybko przesychać. Na czele stawki o zwycięstwo walczyli Andrea Dovizioso, Valentino Rossi, Cal Crutchlow i Jack Miller, podczas gdy Marquez spadł na ósme miejsce po wyjeździe poza tor w ósmym zakręcie.

To jednak Hiszpan jako jeden z pierwszych zameldował się w alei serwisowej, przeskakując na motocykl zaopatrzony w opony do jazdy po suchym torze, a następnie odrabiając do liderów po pięć sekund na okrążeniu. Gdy pozostałe ekipy zorientowały się co się dzieje, było już za późno.

Przez kilka kółek mechanicy Yamahy bez powodzeniu próbowali ściągnąć na zmianę Valentino Rossiego, ale Włoch popełnił dokładnie ten sam błąd co w Misano rok temu i zbyt długo zwlekał z przesiadką na drugi motocykl. Gdy już to zrobił, pociągnął za sobą także rywali z czołówki, ale tutaj ekipa Yamahy popełniła kolejny błąd. Rossi wrócił bowiem na tor na oponach przejściowych i nie miał szans na walkę nawet o podium.

Crutchlow, który podobnie jak Marquez jechał teraz na tzw. „slicku” z przodu i tyłu, także nie był w stanie ruszyć w pogoń za prowadzącym Hiszpanem. Dowiózł jednak do mety drugie miejsce, blisko dziesięć sekund za zwycięzcą, podczas gdy Dovizioso (przejściówka z przodu, slick z tyłu) na finiszu wyprzedził Scotta Reddinga, sięgając po trzecie miejsce i historyczne, setne podium w MŚ dla Ducati.

Valentino Rossi finiszował dopiero na ósmej pozycji, a Jorge Lorenzo, zagubiony po aż trzech wywrotkach w trakcie weekendu, był dopiero piętnasty, co jest jego najgorszym rezultatem w dziewięcioletniej historii startów w MotoGP. W tabeli, na półmetku tegorocznej rywalizacji, zawodnicy Yamahy tracą do Marqueza odpowiednio 59 i 48 punktów. „Ten weekend był katastrofą”- podsumował krótko obrońca tytułu.

Kolejny wyścig MotoGP dopiero za miesiąc, po wakacyjnej przerwie. Do Austrii na tor Red Bull Ring, gdzie odbędzie się następna runda Grand Prix, zawodnicy MotoGP pojadą jednak już w najbliższym tygodniu. We wtorek i środę czekają ich tam bowiem nieoficjalne, dwudniowe testy.