Decyzja sędziów i organizatorów zapadła przed ukończeniem przez kolarzy pierwszej z dwóch rund. Na Podhalu od soboty nieustannie pada deszcz i jest chłodno. Na niektórych odcinkach trasy płynęła woda z błotem, potworzyły się olbrzymie kałuże, pojawiły się kamienie. W jednym miejscu zawaliła się nawet skarpa.

To pierwszy przypadek odwołania etapu Tour de Pologne od 2008 roku, gdy uznano za nieważny odcinek z Siemiatycz do Lublina. Wtedy w geście protestu przeciwko decyzji sędziów, którzy nie uwzględnili próśb ekip o skrócenie rozgrywanego w deszczu i zimnie etapu, kolarze nie ścigali się o zwycięstwo w Lublinie.

W niedzielę najpierw skrócono etap ze 194 km do 117 km, a po południu – do 70 km. Ostatecznie o godz. 15.50 z Poronina wystartowało w strugach deszczu 98 kolarzy. Jechali bardzo wolno w zwartej grupie, nie podejmując walki. Zanim ukończyli rundę, radio wyścigu poinformowało o anulowaniu odcinka. Zawodnicy dojechali do Bukowiny Tatrzańskiej i zsiedli z rowerów, a Michał Kwiatkowski z ekipy Sky w krótkiej rozmowie ze spikerem wyścigu podziękował organizatorom za tę decyzję.

Kilka godzin wcześniej tę samą trasę pokonali uczestnicy Tour de Pologne amatorów, których nie wystraszyła fatalna pogoda. Wyścig wygrał łyżwiarz szybki Sebastian Druszkiewicz, a wśród 1042 sklasyfikowanych 82. miejsce zajął dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang. Amatorzy przejechali pętlę bardzo ostrożnie. Nie odnotowano groźniejszych wypadków.

Wyścig jest już praktycznie rozstrzygnięty. Przed 25-kilometrową jazdą indywidualną na czas w Krakowie, która w poniedziałek zakończy imprezę, zwycięzca etapu do Zakopanego Belg Bart Wellens (Lotto-Soudal) ma ogromną przewagę nad rywalami. Drugiego w klasyfikacji Włocha Davide Formolo (Cannondale) wyprzedza o 4.05, a swojego rodaka i kolegę z drużyny Tiesja Benoota o 4.50.

Z polskich kolarzy najwyższe 18. miejsce zajmuje Paweł Cieślik (Verva Activejet), który traci do lidera ponad 12 minut.