W niedzielę organizatorzy wspólnie z sędziami i ekipami podjęli decyzję o przerwaniu i odwołaniu szóstego etapu wokół Bukowiny Tatrzańskiej ze względu na bardzo trudne warunki – zimno, mgłę, a przede wszystkim ulewę, która miejscami zamieniła szosę w potok, nanoszący muł i kamienie.

 

"Decyzję o anulowaniu etapu bardzo trudno jest podjąć, zwłaszcza królewskiego, na który czekali kibice. Przepraszamy ich za to. Z drugiej strony - co cię nie zabije, to cię wzmocni. Prezydent UCI Brian Cookson pochwalił naszą decyzję, że organizatorzy nie patrzyli tylko na swój biznes, ale pomyśleli przede wszystkim o bezpieczeństwie zawodników. To się ceni i podniosło nasz prestiż" – powiedział PAP Lang, który kieruje wyścigiem od 1993 roku.

 

Dyrektor Tour de Pologne przyznał, że polscy kolarze, startujący w rekordowej liczbie (aż 24 zawodników, po raz pierwszy trzy drużyny krajowe: reprezentacja, CCC Sprandi Polkowice, Verva Activejet), podjęli walkę na trasie, ale trudno im było sprostać najsilniejszym ekipom zawodowym.

 

"Na etapach pokazali się Maciej Paterski, Paweł Cieślik, Michał Kwiatkowski. Robili co mogli, ale Tour de Pologne nie jest wyścigiem traktowanym przez ekipy zawodowe lekko, po to, aby go tylko przejechać. One przyjeżdżają po to, żeby wygrać – nie tylko cały wyścig, ale także poszczególne etapy, a nawet lotne premie. Nasi musieli się sprężać nawet na lotnych finiszach" – ocenił.

 

Zapytany o przyszłoroczny Tour de Pologne, odpowiedział, że na pewno będzie trwał jeszcze dłużej.

 

"Będzie pięć etapów dla pań. W przyszłym roku kobiecy Tour de Pologne będzie już imprezą o najwyższej randze, a naszym celem jest, by stał się największą imprezą etapową dla kobiet na świecie" – podkreślił.

 

Tour de Pologne kobiet rozpocznie się już we wtorek w Bukowinie Tatrzańskiej. Pierwsza edycja potrwa dwa dni i będzie się składać z trzech etapów. Na starcie zabraknie polskich reprezentantek na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro: Katarzyny Niewiadomej, Anny Plichty i Małgorzaty Jasińskiej.