Jabłoński: W Rio obawiamy się tylko... komarów! Lecę po złoto

Inne

Tomasz Jabłoński (-75 kg) kwalifikację olimpijską zapewnił sobie już w październiku zeszłego roku, jako pierwszy pięściarz od 2008 roku. Do turnieju w Rio przygotowywał się z dużym spokojem, ale również wielkimi nadziejami. - Do Brazylii lecę po złoto. Chcę spełniać swoje marzenia - zapewnia aktualny wicemistrz Europy w rozmowie z Polsatsport.pl.

Tomasz Jabłoński przez długi czas był jedynym polskim reprezentantem z pięściarskiego środowiska, który miał zapewnioną kwalifikację olimpijską. Do wicemistrza Europy dołączył w ostatnim czasie jeszcze tylko Igor Jakubowski (-91 kg). Obaj pięściarze do Brazylii lecą z nadziejami medalowymi, a przecież na podium olimpijskie w boksie czekamy od 1992 roku, kiedy w kategorii półciężkiej na najniższym stopniu stanął Wojciech Bartnik. Jabłoński ostatni tydzień przygotowań spędził w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem wspólnie z trenerem Zbigniewem Raubo, a Igor Jakubowski trenował w rodzinnym Koninie.

 

***

 

Maciej Turski: Do Igrzysk Olimpijskich w Rio pozostało coraz mniej czasu. Jak w tym momencie wygląda Wasza forma zarówno mentalna, jak i fizyczna?

Tomasz Jabłoński: Optymalnej formy nie ma, ale ona przyjdzie dopiero w Rio. Przede mną jeszcze tylko kilka sparingów trzyrundowych, aby dostosować się do rytmu turniejowego. W piątek jedziemy do Warszawy na ślubowanie, a w niedzielę wylot do Brazylii. Tam czeka nas aklimatyzacja i oczywiście ostatnie przygotowania.

Wiemy z rozmowy z trenerem Raubo, że korzystacie również z obecności zawodowców od trenera Fiodora Łapina.

Dobrze się złożyło, że pojawiła się grupa Fiodora Łapina. Wcześniej mieli pojawić się inni sparingpartnerzy z Niemiec i kilku z Polski. Na szczęście jest grupa zawodowa i przypomnę sobie m.in. czasy rywalizacji z Kamilem Szeremetą. Wrócimy po prostu do moich korzeni.

Z jakim nastawieniem jedziecie do Rio? Stawiacie przed sobą jakieś cele?

Ja jadę po złoto, nigdy tego nie ukrywałem. Od zawsze marzyłem o występie w igrzyskach olimpijskich i chcę spełniać swoje marzenia. Wszyscy zawodnicy są w moim zasięgu, ale też nikt nie odstaje od reszty. Cała grupa 28 zawodników jest w stanie rywalizować o medale i nie można nikogo lekceważyć.

Wielka impreza i naprawdę spore oczekiwania. Nie czujesz presji i obciążenia psychicznego?

Oczywiście presja jest ogromna, ale na tę chwilę czekałem całe życie. Do Rio przygotowywałem się od dwóch dwóch i mentalnie też jestem gotowy. Współpracuję również z panią psycholog, która również jest ze mną w Zakopanem. Dla mnie jest to życiowa szansa, wiedzieliśmy, że będzie presja i przygotowywaliśmy się na to od dłuższego czasu.

Brazylię i Polskę dzieli kilka stref czasowych, ale macie spore doświadczenie w wyjazdach zagranicznych z ligi WSB. Nie powinno być to dla Was żadne obciążenie.

Zawsze to jest dla organizmu spore obciążenie, ale w tę "brazylijską" stronę jakoś łatwiej mi się przestawić. Zdecydowanie gorzej organizm akceptował wyjazdy np. do Kazachstanu.

Wiele mediów donosi, że w Brazylii na sportowców mogą czekać pewne niebezpieczeństwa. Zaprzątasz sobie tym głowę?

W Brazylii tak naprawdę możemy obawiać się tylko komarów. Będziemy pamiętać o higienie dłoni i myciu owoców, a po igrzyskach trzeba będzie przejść szczegółowe badania, ale o to zapewne zadba PKOL.

W załączonym materiale wideo obejrzyj wywiad z Tomaszem Jabłońskim!

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze