Inauguracja ligowego sezonu nie wypadła okazale w wykonaniu "Wojskowych". Przed tygodniem zremisowali bowiem przed własną publicznością z Jagiellonią Białystok 1:1. - Zdajemy sobie sprawę, że możemy grać lepiej. W naszej grze jest wiele do poprawy. Mam jednak nadzieję, że w spotkaniu ze Śląskiem pokażemy, że idziemy w dobrym kierunku. Na początku sezonu gramy co trzy-cztery dni, ale jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Pod względem fizycznym czuję się dobrze - ocenił Lewczuk podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami.

 

W pierwszej kolejce Śląsk Wrocław bezbramkowo zremisował na własnym boisku z Lechem Poznań. - Po jednym meczu nie możemy zbyt wiele powiedzieć o tym rywalu, ale na pewno gra Śląska nie zmieniła się diametralnie w ostatnim czasie. Ostatnie pojedynki pomiędzy nami były na styku i takiego też spodziewamy się w sobotni wieczór. W tej drużynie nie ma teraz bramkostrzelnego zawodnika, ale zespół tworzy kolektyw. Przyjeżdżając na Łazienkowską Śląsk nie ma nic do stracenia - zaznaczył obrońca.

 

W środę 27 lipca w Żylinie Legia zagra z AS Trencin w pierwszym meczu trzeciej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. - Szczerze mówiąc nie oglądałem rewanżowego meczu AS Trenczyn z Olimpiją Lublana (2:3). Obejrzałem tylko skrót tego spotkania. Moją uwagę zwrócił jeden ciemnoskóry pomocnik, który sprawiał ogromne problemy zawodnikom słoweńskiego zespołu. Korzyścią jest to, że unikniemy dalekiego wyjazdu - powiedział Lewczuk.