Zawodnicy będą trenować w warunkach zbliżonych do brazylijskiego klimatu. Tor w Montemor-o-Velho jest niedaleko od oceanu, w tym roku był gospodarzem zawodów Pucharu Świata.

 

"Już dwa lata temu zaświtał mi taki pomysł przygotowań. Zamieszkamy w willi, która jest ośrodkiem przygotowań triathlonistów. Mamy przede wszystkim znakomity gabinet odnowy biologicznej, wirówki, basen z chłodną wodą. Do dyspozycji jest też kuchnia. Poza tym tor w Montemor oddalony jest o kilkanaście kilometrów od Atlantyku" – powiedział PAP trener żeńskiej reprezentacji Tomasz Kryk.

 

Piętnastoosobowa grupa spędzi tam 17 dni. Stosunkowo krótki lot i tylko cztery godziny różnicy czasu miał też istotne znaczenie.

 

"Do Brazylii polecimy prosto z Lizbony w dzień, lot trwa 9 godzin, nie będzie zakłócenia snu i odpoczynku" - podkreślił.

 

Ostatnim sprawdzianem reprezentacji były czerwcowe mistrzostwa Europy w Moskwie. Polacy nie odnieśli większych sukcesów, brąz wywalczyła męska czwórka kajakowa, w składzie której płynął Rafał Rosolski. Zawodnik Dojlidy Białystok kilka dni temu otrzymał "dziką kartę" od światowej federacji na start w igrzyskach.

 

W stolicy Rosji nie było czołowych kajakarek. Szkoleniowiec przyznał, że taki plan został ustalony przed rokiem.

 

"Poprzedni sezon był wręcz zabójczy pod względem zawodów - startowaliśmy osiem razy w ciągu krótkiego okresu, to było mordercze. Dlatego w tym roku postanowiliśmy maksymalnie ograniczyć udział w zawodach. Nie do końca też miałem zaufania do Rosjan, jeśli chodzi zakwaterowanie, czy posiłki w hotelach. Mamy teraz do czynienia z taką wojną sportowo-polityczną. W Rosji zwykle mieszkaliśmy daleko od toru, w średnim hotelu bez klimatyzacji. Poza tym w 2012 roku w mistrzostwach Europy mieliśmy medale, ale to zupełnie nie przełożyło się na igrzyska" - tłumaczył.

 

Po rezygnacji z funkcji trenera kadry kajakarzy przez Władimira Parfienowicza, Kryk opiekuje się także Pawłem Kaczmarkiem i Rosolskim. Jego zdaniem Kaczmarek, który wystartuje w K1 na 200 m, ma szanse na dobry wynik.

 

"Zrobił duży postęp choćby w samych statystykach wytrzymałościowych. Zajął siódme miejsce w ubiegłorocznych mistrzostwach świata, a te przed rokiem olimpijskim zawsze mają najmocniejszą obsadę. Oczywiście trochę szczęścia mu się przyda, szczególnie w półfinale. Sprawia wrażenie człowieka nie obciążonego jakimkolwiek ciężarem, chodzi wiecznie uśmiechnięty" – komplementował zawodnika Kryk.

 

We wrześniu ubiegłego roku kilka zawodniczek uczestniczyło w tzw. rekonesansie na torze regatowym w Rio de Janeiro. Szkoleniowiec przyznał, że nie jest on sprawiedliwy ze względu na warunki atmosferyczne.

 

"Z jednej strony mamy ocean, a z drugiej wzgórza po 1100 metrów. W przypadku wyścigów na 200 metrów, to z której strony wieje, może nie mieć znaczenia. Ale ci co pływają na 500 metrów, a szczególnie na 1000, mogą mieć kłopoty. Nie warto jednak kalkulować i ustawiać sobie toru na finał. W ciągu godziny wiatr potrafi czterokrotnie zmienić kierunek" – opowiadał.

 

Kajakarze i wioślarze wszystkich krajów zostali zakwaterowani w wiosce olimpijskiej, ale polska ekipa będzie mieszkać również w niewielkim hotelu przy torze. Jak wyjaśnił szkoleniowiec, wioska od miejsca zawodów jest oddalona 22 kilometry, a to w praktyce oznacza, że na do dojazd trzeba poświęcić przynajmniej półtorej godziny.

 

"Początek wyścigów zaplanowano na dziewiątą czasu lokalnego, a zawodnicy muszą być na torze minimum dwie godziny wcześniej. Łatwo sobie więc policzyć – o 5.30 trzeba wyjechać z wioski, no a kiedy jeszcze śniadanie zjeść. Dlatego już rok temu zarezerwowaliśmy ten hotel, dzięki temu logistycznie wszystko mamy dopięte" – powiedział Tomasz Kryk.

 

Olimpijska rywalizacja na torze kajakowym rozpocznie się 15 sierpnia.