"Wszystkie pojedynki z Legią pamiętam, byłem na każdym z 18 meczów. Widziałem porażki, remisy, ale przede wszystkim zwycięstwa. Bez względu na końcowy wynik te starcia zawsze elektryzowały kibiców i były niezapomniane. Nie boimy się rywala, ale przystąpimy do meczu z szacunkiem" - powiedział szef płockiego klubu.

 

W sobotę o godz. 20.30 w Płocku Wisła po raz 19. spotka się z Legią Warszawa w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do tej pory płocczanie trzykrotnie wygrali i zremisowali oraz doznali 12 porażek.

 

Zdaniem Kruszewskiego każdy pojedynek z Legią, którą określa "najlepszym i najbogatszym polskim klubem mającym w składzie bardzo dobrych piłkarzy, którzy za chwilę będą grać w Lidze Europejskiej, a być może w Lidze Mistrzów", to wielkie sportowe wydarzenie.

 

"Zdajemy sobie sprawę, że warszawski klub przerasta nie tylko nas - beniaminka, ale i pozostałe kluby o głowę. My jednak wyjdziemy na boisko tak, jak na każdy inny mecz, z wielką wolą walki o punkty, może nawet komplet. Mam nadzieję, że to spotkanie odbędzie się przy pełnych trybunach, powinno się pojawić 10 tys. kibiców. Do czwartku rozeszło się już ponad 6 tys. biletów, to rekord przedsprzedaży" - zauważył prezes.

 

Na trybunach nie będzie zorganizowanej grupy kibiców Legii, którzy mają zakaz stadionowy. Kruszewski żałuje. "Z nimi jest niepowtarzalna atmosfera, wspaniałe oflagowana trybuna i przede wszystkim znakomity doping" - ocenił.

 

Bilety w przedsprzedaży mogą kupić tylko ci sympatycy piłki nożnej, którzy w ostatnim roku przynajmniej raz dopingowali płocki zespół na stadionie przy ul. Łukasiewicza 34. Wszyscy pozostali, którzy będą chcieli obejrzeć pojedynek, muszą liczyć na wolną sprzedaż w dniu meczu. Dla tych osób przygotowano trybunę, na której zwykle zasiadają sympatycy rywali. Są tam gorsze warunki do oglądania, ale tańsze bilety.

 

Kruszewski podkreślił, że przyjazd Legii to wielkie święto dla Płocka.

 

"Będą rywalizować drużyny z dwóch stolic Polski. Tyle, że jak Płock był stolicą, to Warszawa była zaledwie osadą, leżącą w okolicach dzisiejszego Bródna. Historycznie więc nie mamy się czego wstydzić. A na boisku? Zawsze derby Mazowsza elektryzowały kibiców. Nawet jak w 2006 roku przegrywaliśmy 0:5 przy Łazienkowskiej, to i tak był to bardzo ciekawy mecz" - wspomniał.

 

W tym sezonie piłkarze Wisły wygrali na inaugurację z Lechią Gdańsk 2:1, a później przegrali 1:2 z Piastem w Gliwicach. W środę podopieczni trenera Marcina Kaczmarka, jako pierwszy zespół Lotto Ekstraklasy, odpadł z Pucharu Polski ulegając beniaminkowi 1. ligi Stali Mielec 3:4.

 

"Rozgrywki pucharowe rządzą się swoimi prawami. Przed rokiem też odpadliśmy na tym etapie, a potem osiągnęliśmy sukces awansując do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dlatego jesteśmy spokojni, nikt nie wyciąga pochopnych wniosków z tego sprawdzianu, za to mamy sporo materiału do analizy. Poza tym z pierwszego składu cały mecz grał tylko Tomislav Bozic" - uspokajał Kruszewski.

 

Jedyny problem kadrowy płocczan to kontuzja Damiana Piotrowskiego.

 

"Pierwsze diagnozy lekarzy nie wskazują na złamanie lewej kostki, ale na pewno coś się stało, bo od razu pojawił się obrzęk i przede wszystkim wielki ból. Damian nie zagra w sobotę, myślę, że przerwa potrwa przynajmniej dwa tygodnie, jednak dziś wieczorem powinniśmy wiedzieć więcej" - poinformował sternik Wisły.

 

Po raz pierwszy w historii ta drużyna, pod marką Petrochemii Płock, zagrała z Legią w 1994 roku i przegrała w Warszawie 0:3. W rewanżu było 0:0. W sezonie 1997/98 płocczanie dwukrotnie przegrali - w Płocku 1:2, bramkę wówczas strzelił obecny kierownik drużyny Piotr Soczewka, a w Warszawie 1:3.

 

W 1999 roku, tym razem jako Petro Płock, zespół odniósł pierwsze historyczne zwycięstwo nad utytułowanym przeciwnikiem - 3:1. Druga wygrana to sezon 2000/01 i sukces 1:0 przed własną publicznością. Ostatni triumf to sezon 2003/04 i zwycięstwo 2:1 w Płocku. Jeszcze raz udało się płockiej ekipie pokonać Legię (3:1) w spotkaniu o Superpuchar w 2006 roku.

 

Kolejna okazja do poprawienia niekorzystnego bilansu - w sobotę.