„Będzie show!” Na treningu koszykarskiego Dream Teamu USA

Inne

Koszykarska reprezentacja Stanów Zjednoczonych podróżuje wygodnie - wynajętym samolotem, a ogólna wartość drużyny, która pojedzie odebrać w Brazylii złoty medal, przekracza miliard dolarów. Ekipa Mike Krzyżewskiego przyleciała w środę nad ranem do Chicago wiedząc, że czwartkowy trening będzie trudniejszy niż... piątkowy mecz testowy z reprezentacją Wenezueli. Może nawet trudniejszy niż większość meczów w Rio.

W dwóch pierwszych meczach z drużyną Chin – tą samą, z którą grać będą podczas igrzysk – kolejna edycja Dream Teamu wygrała 47 i 50 punktami. „To nie Dream Team, nie grają LeBron James czy Steph Curry!” – krzyczą krytycy. Nic nie jest w stanie dorównać standardowi gwiazd Dream Teamu z igrzysk 1992 roku w Barcelonie (Jordan, Pippen, Johnson, Bird, Malone, Barkley, Robinson, Mulin, Stockton, Drexler, Ewing) ale rzeczywistość jest brutalna. Najgorszy gracz teamu USA - Harrison Barnes – u większości rywali reprezentacji Mike Krzyżewskiego na parkietach Rio byłby gwiazdą pierwszej wielkości. W reprezentacji Stanów Zjednoczonych zagra wtedy, kiedy wynik będzie już rozstrzygnięty, spędzając większość czasu na ławce rezerwowych i oklaskując lepszych kolegów.

 

Nikt w Ameryce nawet nie bierze pod uwagę, by w Rio reprezentanci najlepszej ligi świata nie wygrali swojego piętnastego olimpijskiego złota. Przyglądając się w „United Center” treningowi ekipy, która zagra na igrzyskach, trudno  było nie zwrócić uwagi na fakt, że być może żadna inna poprzednia reprezentacja nie była taka dobrze dobrana jako zespół, a nie „tylko” zbiór gwiazd. Najlepsi z National Basketball Association bywali na igrzyskach, żeby rozdawać autografy i trochę pograć. „Ekipa 2016 chce dominować, dlatego  dobieraliśmy koszykarzy potrafiących grać na dwóch, czy nawet trzech pozycjach. Tak wszechstronnej i grającej tak skutecznie w obronie drużyny „made in USA” na olimpiadzie jeszcze nie było” – mówił w Chicago trener Mike Krzyżewski.

 

Kiedy złoto ma się prawie w kieszeni, trzeba szukać innych tematów. Czy Kyrie Irving (Cleveland Cavaliers) będzie zaledwie czwartym koszykarzem w historii (po Jordanie, Pippenie oraz LeBronie Jamesie), który w jednym roku zdobędzie olimpijskie złoto i mistrzowski tytuł NBA? Czy jak będą na najwyższym podium to znowu trzeba będzie zasłaniać trampki tych, którzy mają kontrakty z firmami nie będącymi oficjalnymi sponsorami? Ale to już sprawa dla statystyków i prawników. Kibicom – nie tylko amerykańskim – gwiazdy  światowej koszykówki obiecują w Rio show. I słowa dotrzymają.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze