W pierwszej połowie podopieczni Jana Urbana rzucili się do ataku, ale pierwsze 15 minut to typowy mecz od jednego pola karnego do drugiego. Jagiellonia nastawiła się na szybkie kontry i oddała inicjatywę piłkarzom Lecha. Ci nie potrafili znaleźć drogi do bramki Kelemena i nie oddali ani jednego celnego strzału. Ataki piłkarzy trenera Probierza były szybko przerywane przez Tetteha lub Trałkę. Dobrze w pole karne posyłał piłki Radosław Majewski.

Po przerwie Lech był jeszcze bardziej zdeterminowany, aby objąć prowadzenie. Znów lechici częściej byli przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Jagiellonia czekała na swój moment i cierpliwość się opłaciła. W 61. minucie piłkę przed polem karnym otrzymał Vassiljev i pięknym strzałem po ziemi pokonał Buricia. Podrażniony Lech rzucił się do odrabiania strat i parę razy Kelemen ratował swój zespół przed starta bramki. 10 minut później znów szczęście uśmiechnęło się do Jagiellonii. We własnym polu karnym piłke ręką zagrywał Lasse Nielsen. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny, którego pewnie wykorzystał Vassiljev.

Trener Urban w końcówce postawił wszystko na jedną kartę i posłał do gry Nickiego Bille Nielsena. Na nic się to jednak nie zdało i mimo większego posiadania piłki obraz gry nie ulegał zmianie. To goście byli bliżej podwyższenia rezultatu. W 87. minucie w poprzeczkę uderzył Frankowski. Piłkarze z Poznania odbijali się od muru obrońców Jagiellonii Białystok i w konsekwencji przegrali to spotkanie 0:2.

Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 0:2

Bramki: Vassiljev ('61, '72 - rzut karny)

Lech: Burić - Kędziora, Wilusz, Lasse Nielsen, Gumny (Kadar) - Tetteh, Trałka (Nicki Bille) - Makuszewski (Formella), Gajos, Majewski - Robak

Jagiellonia: Kelemen - Burliga, Runje (Wasiluk), Guti, Tomasik - Grzyb, Romanczuk - Frankowski (Świderski), Vassiljev, Cernych - Górski (Mackiewicz).

Żółte kartki: Tetteh, Lasse Nielsen Cernych

Sędzia: Paweł Raczkowski

Widzów: 11 000.