Karolina Kowalkiewicz odniosła największe zwycięstwo w swojej karierze. Polka pokonała niejednogłośnie na punkty niebezpieczną Rose Namajunas, choć przed walką wielu ekspertów wskazywało jednak na Amerykankę. Zawodniczka z Łodzi po raz kolejny pokazała jednak, że w stójce potrafi zdziałać cuda. Co teraz? Plan jest prosty.

- Czuję się znakomicie, spełniają się moje marzenia! Teraz chcę walczyć z Joanną Jędrzejczyk, jestem na to gotowa. Ona mówiła, że nie jestem na jej poziomie, że z nią nie powalczę. Teraz jestem gotowa, a czy ty jesteś? - spytała.

Kowalkiewicz zaimponowała formą w klinczu, a także kapitalnymi kolanami, którymi wielokrotnie raniła Namajunas. Amerykanka jakby nie była kompletnie przygotowana na takie zachowanie Polki.

- Lubię klincz i jestem w nim dobra. Trenowałam ten aspekt podobnie jak kolana.

Kowalkiewicz miała już okazję spotkać się z Jędrzejczyk, lecz było to w czasach amatorskich. Wtedy górą była aktualna mistrzyni UFC. Po trzech kolejnych zwycięstwach w oktagonie zawodniczka z Łodzi jest jednak pewna swego, bo mistrzowski pas, który chce wywalczyć, jest jej marzeniem. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo może otrzymać szansę jego zdobycia.
Znam Joannę. Bardzo ją szanuję, jest najlepsza na świecie, a ja chcę walczyć z najlepszymi i sama zostać najlepszą.