Cztery dni przed oficjalnym rozpoczęciem igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro informację o tym, że w grze o rozpalenie znicza pozostały już tylko dwie osoby, przekazał były piłkarz PSG - Brazylijczyk Rai. Brat innego genialnego piłkarza Sokratesa miał stwierdzić, że zdecydowanym faworytem do oficjalnego zainaugurowania imprezy jest Pele, któremu przeszkodzić mogą jednak problemy z biodrem.

Wtedy do gry miałaby wejść inna wielka postać brazylijskiego sportu - Gustavo Kuerten, który w przeszłości brylował na światowych kortach. Teraz mógłby ponownie znaleźć się w blasku fleszy... i olimpijskiego znicza. Co ciekawe jego kandydaturę wolą sami Brazylijczycy, którzy w sondażach liczniej głosowali na przedstawiciela białego sportu.

Nie tylko Kuerten wyprzedził legendarnego piłkarza w głosowaniu. Wyżej wśród brazylijskiego społeczńsywa stoją notowania Roberta Scheidta (dwukrotnego mistrza olimpijskiego w żeglarstwie) i maratończyka Vanderleia Cordeiro. Ten drugi nigdy nie zdobył olimpijskiego złota, w czym przeszkodził mu niesforny kibic na igrzyskach w Atenach. Cordeiro zmierzał pewnie do mety na 1. miejscu, ale został brutalnie zatrzymany przez fana i stracił dwie lokaty.

Teraz jedyną niewiadomą wydaje się jednak tylko stan zdrowia Pele. Gdy ten będzie na siłach, z pewnością dostąpi zaszczytu zarezerwowanego tylko dla największych...