Rio 2016: Siatkarze plażowi i badmintoniści po ślubowaniu

Inne
Rio 2016: Siatkarze plażowi i badmintoniści po ślubowaniu
fot. FIVB

Siatkarze plażowi i badmintoniści w poniedziałek w Centrum Olimpijskim w Warszawie złożyli ślubowanie przed wylotem do Rio de Janeiro, gdzie 5 sierpnia rozpoczną się igrzyska. Wśród przedstawicieli pierwszej z dyscyplin nie było Bartosza Łosiaka i Piotra Kantora.

Łosiak (KS Jastrzębie) w Klagenfurcie wystąpił w parze z Michałem Brylem (RCS Czarni Radom) - zajęli czwarte miejsce. Walka w strefie medalowej toczyła się w niedzielne popołudnie. Kantor (MKS Dąbrowa Górnicza) nie grał ze względu złamanie kciuka, którego doznał cztery tygodnie temu, ale towarzyszył kolegom na miejscu.

"Chłopaki wracali busem do domu. Ja miałem znacznie bliżej do siebie, bo mieszkam 40 km od Wiednia. Oni chyba dotarli dopiero ok. godz. 3 nad ranem. Ze względów logistycznych nie dotarli więc na ślubowanie" - powiedział PAP Słowak Martin Olejnak, trener obu męskich par z Polski, które wystąpią w Rio.

Kantor i Łosiak dołączą do reszty ekipy wybierającej się na igrzyska - czyli Moniki Brzostek i Kingi Kołosińskiej (obie AZS UMCS TPS Lublin) oraz Grzegorza Fijałka (UKS SMS Łódź) i Mariusza Prudla (TS Volley Rybnik) na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina, gdzie wieczorem rozpoczną podróż do Brazylii.

"Czekają nas dwie przesiadki. Lecimy przez Frankfurt i Sao Paulo, a dopiero potem dotrzemy do Rio" - wyliczał Fijałek.

On i Prudel jako jedyni z polskich siatkarzy plażowych mają już doświadczenie olimpijskie. W Londynie dotarli do ćwierćfinału.

"Cztery lata temu nie mieliśmy tremy przed ślubowaniem, bo złożyliśmy je na szybko w wiosce olimpijskiej. Muszę jednak przyznać, że sam wyjazd na igrzyska w 2012 roku był dużo bardziej stresujący. Teraz będzie nas więcej. Lepiej, jak się kogoś zna niż chodzić samemu po wiosce olimpijskiej. Turniej olimpijski jest specyficzny, bo gra się tylko jeden mecz w ciągu dwóch dni. W międzyczasie będziemy pewnie chodzić na spacery, rozmawiać z innymi polskimi sportowcami i zagranicznymi kolegami oraz grać w karty. Trzeba coś robić, by nie myśleć cały czas o meczach" - dodał zawodnik UKS SMS Łódź.

W imieniu zawodników słowa przysięgi odczytał badmintonista Robert Mateusiak (UKS Hubal Białystok), a trenerów i sztaby szkoleniowe reprezentował pracujący z Kołosińską i Brzostek Łukasz Fijałek, brat Grzegorza.

Trzy razy w ślubowaniu - ale z austriacką ekipą - brał udział wcześniej Olejnak, gdy prowadził jeden z tamtejszych duetów.

"Tam wszyscy sportowcy brali udział w jednej uroczystości w pałacu prezydenckim. Ale to w Polsce bardziej mi się podobało, bo było szybciej" - zaznaczył ze śmiechem słowacki szkoleniowiec.

W środę do Brazylii odleci pięcioro badmintonistów, którzy w Centrum Olimpijskim stawili się w komplecie.

"W poprzednich latach braliśmy udział w tym głównym ślubowaniu, ale niestety w ostatni piątek nie byliśmy w stanie dotrzeć ze względu na zgrupowanie w Zgierzu. Igrzyska to impreza inna niż wszystkie. Odbywa się raz na cztery lata i niezależnie od tego, czy ktoś jedzie na nie po raz pierwszy, czy - tak jak ja - po raz czwarty, zawsze jest dreszczyk emocji. Życzę każdemu sportowcowi, by miał okazję wystąpić w igrzyskach" - podkreślił w rozmowie z PAP Przemysław Wacha (ŁKS Technik Głubczyce), który wystąpi w grze podwójnej z Adamem Cwaliną (SKB Litpol Malow Suwałki).

Przyznał, że większość zawodników - by nie zapeszyć przed rozpoczęciem olimpijskich zmagań - odpowiadając na pytanie o cel powtarza, że chce dobrze zagrać.

"Każdemu tak naprawdę marzy się medal. Już nieważne nawet jakiego koloru. Będzie o to bardzo, bardzo trudno, ale myślę, że będziemy zadowoleni z wyjścia z grupy, czyli uplasowania się na miejscach 5-8" - zaznaczył 35-letni badmintonista.

RH, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze