Vervoort bierze udział w wyścigach na wózkach inwalidzkich. Sport jest dla niej całym życiem. Trenuje dzień w dzień. Wszystko z myślą o tym ostatnim tytule...

 

- To jedyny sens mojego istnienia, a medal w Rio to moje ostatnie marzenie. Bardzo ciężko trenuję. Nawet jeśli będę musiała walczyć dzień i noc, zakończę karierę na olimpijskim podium. Po powrocie z Rio planuję natomiast zakończyć karierę. Zobaczymy co dalej przyniesie mi życie. Ostatnio coraz częściej myślę o eutanazji... - wyznała.

Ten bardzo ważny dla niej sport jest coraz cięższy do pogodzenia z chorobą. Jak zdradził jeden z jej znajomych, także sam stan fizyczny sportsmenki z dnia na dzień ulega pogorszeniu. Vervoort po prostu coraz bardziej cierpi.

 

- Każdy dzień to wielki ból. Nie mogę go przezwyciężyć. W niektóre noce udaje mi się zasnąć tylko na 10 minut, bo okazuje się, że za chwilę już pora na trening - powiedziała.

Jak potoczą się jej dalsze losy? Otoczenie sportsmenki twierdzi, że ona już postanowiła...