24-letni kulomiot jest jednym z największych objawień obecnego roku wśród polskich lekkoatletów. Podczas halowego mityngu Pedro’s Cup w Łodzi zawodnik krakowskiego klubu pchnął kulę na odległość 21,35, co jest jego rekordem życiowym oraz trzecim wynikiem w historii tej konkurencji w Polsce po Tomaszu Majewskim i Edwardzie Sarulu. W lipcu, na otwartym stadionie z rezultatem 21,19, został zaś wicemistrzem Europy.

 

"Ten rok jest najlepszy w mojej karierze i wydarzyło się w nim naprawdę dużo. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu nie byłem nawet w kadrze i mogłem tylko marzyć o występie na igrzyskach. Ale twardo stąpam po ziemi, choć mam nadzieję, że nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa" – przyznał w rozmowie z PAP.

 

Mimo sukcesów urodzony w Cieszynie zawodnik ostrożnie ocenia swoje szanse w konkursie olimpijskim.

 

"Nie myślę, które miejsce w nim zajmę, bo wiem jak mocną mam konkurencję. Za każdym razem, kiedy wybiegnę myślami za daleko, przypominam sobie, że nie tak dawno Rio było tylko odległym marzeniem. Zdaję też sobie sprawę, że oczekiwania kibiców wobec mnie znacznie wzrosły i postaram się im sprostać. Wrócę zadowolony, jeśli przekroczę 21 metrów, a szczęśliwy, jeśli poprawię rekord życiowy" – zapewnił.

 

W jego ocenie, aby stanąć na podium w Rio trzeba będzie pchać kulę jeszcze dalej - w okolicach 22 metrów. "To jest naprawdę daleko. Ja od takiego wyniku też jestem jeszcze daleko. W Amsterdamie próbowałem pchnąć pod tę barierę, ale wtedy za bardzo się podpaliłem i dostałem dobrą nauczkę, bo mogło mnie to zgubić" – tłumaczył.

 

Polak z uzyskanym w maju w Kielcach rezultatem 21.23 w światowych tabelach zajmuje aktualnie ósme miejsce (najwyższe z Polaków). Liderem i największym faworytem do złota w Rio jest Amerykanin Joe Kovacs, który w czerwcu uzyskał 22.13. Oprócz aktualnego mistrza świata z Pekinu barierę 22 metrów w tym sezonie przekroczył jego rodak Ryan Crouser (22.11).

 

Haratyk trenuje obecnie na zgrupowaniu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale. Ocenił, że przygotowania przebiegają zgodnie z planem, lecz czeka go jeszcze dużo pracy związanej z poprawieniem techniki i szybkości. "W tych elementach mam najwięcej rezerwy. Brakuje mi trochę automatyzmu oraz regularności. Mam nadzieję, że poprawię to przed wylotem do Brazylii" – powiedział.

 

Obok wicemistrza Europy w olimpijskim konkursie pchnięcia kulą wystąpi jeszcze dwóch Polaków - Majewski (AZS AWF Warszawa) i Konrad Bukowiecki (PKS Gwardia Szczytno). W związku z tym lekkoatleta spodziewa się atrakcyjnej rywalizacji dla kibiców biało-czerwonych. Zauważył jednak, że wcześniej Polacy muszę przebrnąć przez kwalifikacje. "Dla mnie to będzie pierwszy krok i na razie skupiam się na nim. Nie myślę, co może być w finale" – przyznał.

 

Dodał, że przed olimpijską rywalizacją chętnie wysłucha rad złotego medalisty z Pekinu i Londynu Majewskiego, dla którego występ w Rio będzie jednym z ostatnich w karierze. "Tomek wciąż ma nad nami dużą przewagę, bo jego największym atutem jest doświadczenie i głowa" – nadmienił.

 

Haratyk zaznaczył również, że nawet po zdobyciu złotego medalu nie zgoli bujnej brody, którą zapuszcza od lutego. "To nie jest żaden wyznacznik mojej formy. Po prostu bez brody mam okrągłą głowę i wolę siebie z zarostem" – tłumaczył.

 

W Spale podopieczny trenera Piotra Galona będzie trenował do 8 sierpnia. Dwa dni później wyleci do Brazylii. Eliminacje i finał olimpijskiego konkursu pchnięcia kulą zaplanowano na 18 sierpnia.

 

Igrzyska w Rio rozpoczną się 5 i potrwają do 21 sierpnia.