Bożena Pieczko: Do występu na igrzyskach olimpijskich w Rio zostało już tylko kilka dni. Jaka jest Twoja forma? Nad czym skupiałeś się podczas ostatnich dni, miesięcy?

 

Marcin Lewandowski: W tym roku, podobnie jak w poprzednich latach, bardzo dużo czasu spędziłem na obozach wysokogórskich po których zawsze bardzo dobrze się czuję. Wróciliśmy także do schematu z poprzednich lat, czyli postawiliśmy na wytrzymałość, która przecież zawsze była moją bronią. Jestem zawodnikiem turniejowym – im więcej startów i im szybsze one są , tym zdecydowanie lepiej dla mnie. Forma od pewnego czasu sprzyja. Pokazałem się w tym sezonie z bardzo dobrej strony na wielu mitingach, więc jadę do Brazylii z walecznym nastawieniem.

 

Świetnym występem na mityngu w Amsterdamie rozbudziliście z Adamem Kszczotem nadzieję kibiców na udany start w Igrzyskach.

 

Można powiedzieć z przymrużeniem oka, że z Adamem przyzwyczailiśmy naszych kibiców do sukcesów. Bardzo często wspólnie stajemy na podium. Dla mnie i dla niego  to na pewno świetna sprawa, bo na co dzień jesteśmy przyjaciółmi. Z tego co wiem, Adam również jest w bardzo dobrej formie przed nadchodzącymi igrzyskami. Trzymajcie za nas kciuki, a my zrobimy wszystko co w naszej mocy.

 

W Pekinie i w Londynie osiągnąłeś półfinał. Do trzech razy sztuka?

 

Tak się mówi! Ale zależy jak patrzeć na to powiedzenie. Może oznacza to, że trzy razy skończy się na półfinale, a dopiero za czwartym razem zdobędę medal? Zobaczymy, na pewno podchodzę do tych zawodów bardzo pozytywnym nastawieniem ale warto pamiętać, że to jest tylko sport.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.