Polak w rzucie dyskiem jest głównym faworytem do zdobycia medalu, choć sam przyznaje, że w Rio czeka go ciężka przeprawa. - Stać mnie naprawdę na rzucenie dobrego wyniku w granicach 68-69 metrów a co to da, to trzeba poczekać do 13 sierpnia. Wszelkie wyliczenie statystyków traktuję z dystansem. Jakby tylko statystyki wygrywały, to nie musielibyśmy jechać na igrzyska, tylko każdy by pocztą otrzymał medal. To jest zdrowa rywalizacja, ale nie zawsze faworyt wygrywa. Mam nadzieję, że w moim wypadku będzie odwrotnie. Na pewno czeka mnie trudna rywalizacja. W granicach 68-69 metrów w ostatnim czasie rzucało 15 zawodników i każdy z nas może wygrać - powiedział.

 

Srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie przyznał, że nic nie zmieniał w swoich przygotowaniach do Rio 2016 i wszystko szło zgodnie z planem. -To już jest ostatnia prosta. Nie ma co robić przed samym startem 300-400 rzutów bo skutek może być odwrotny od zamierzonego. Czekają mnie dwa treningi na siłowni i trening techniczny. Spokój i cisza to wszystko czego teraz potrzebuję - dodał Małachowski.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.