Wszystko wskazuje na to, że Nowak nie zdąży przyjechać do Wrocławia. Pierwszego szkoleniowca Lechii dotknęła rodzinna tragedia – zmarł mu ojciec i z tego względu musiał wyjechać do Niemiec. Jeśli do soboty nie zdąży załatwić wszystkich formalności, to w konfrontacji ze Śląskiem drużynę poprowadzi jego asystent. - Jestem w Lechii tyle lat, że nie odczuwam tremy. Nie będzie to również mój debiut w tej roli. Byłem asystentem kilku trenerów, ale w ekstraklasie miałem też przyjemność prowadzić zespół w roli pierwszego szkoleniowca razem z Tomkiem Untonem. We Wrocławiu, jeśli zabraknie trenera Nowaka, będę przygotowany na każdą ewentualność, która się wydarzy na murawie, jak również na każdą sytuację, która może zaistnieć w drużynie - zapewnił Kalkowski, który jest wychowankiem biało-zielonych.

 

42-letni szkoleniowiec wierzy, że absencja Nowaka nie wpłynie negatywnie na zespół. - Runda wiosenna pokazała, że szatnia się scaliła i w Lechii powstał kolektyw. Między chłopakami nie ma żadnych problemów. Zawodnicy dobrze się czują w swoim towarzystwie, lubią ze sobą grać i przebywać. To również doświadczona i wyrównana drużyna. W kadrze jest 30 ludzi, z których każdy jest przygotowany, aby pojawić się na boisku w wyjściowym składzie. Mamy też kilku liderów, którzy doskonale wiedzą, jak wiele od nich zależy - przyznał.

 

Do tej roli z pewnością pretendują byli ofensywni gracze Śląska, portugalscy bliźniacy Marco i Flavio Paixao oraz kontuzjowany ostatnio Sebastian Mila, który od poniedziałku trenuje już bez taryfy ulgowej. - O miejscu w składzie powinna decydować tylko aktualna forma i potrzeba taktyczna. Przed meczem ze Śląskiem wszyscy zawodnicy gotowi są do gry i nie ukrywam, że w porównaniu do ostatniego spotkania z Wisłą Kraków w składzie mogą zajść pewne zmiany. Mamy kilka pomysłów na mecz we Wrocławiu i właśnie pod tym kątem dobierzemy ludzi do pierwszej "jedenastki". W sobotę zagrają zawodnicy, którzy najlepiej będą pasowali do obranej przez nas taktyki - podkreślił.

 

We Wrocławiu gdańszczanie zagrają po dwóch kolejnych wygranych – pokonali w Lublinie 2:1 Górnika Łęczna oraz 3:1 na własnym stadionie krakowską Wisłę. Śląsk ma natomiast na koncie tylko jedną wygraną – 2:0 w Szczecinie z Pogonią, ale w dwóch pozostałych spotkaniach wrocławianie także nie stracili bramki. - Dokładnie przeanalizowaliśmy Śląsk i wiemy, że wygrana z nim będzie trudnym zadaniem. W tym sezonie drużyna Mariusza Rumaka świetnie spisuje się w defensywie, ale ma też trochę szczęścia. W sobotę chcemy narzucić gospodarzom swój styl i sięgnąć po kolejne trzy punkty. Postaramy się zagrać tak, jak przeciwko Wiśle, ale przez pełne 90 minut, czyli bez kilkunastominutowego przestoju, który zdarzył się nam na początku drugiej połowy - podsumował Kalkowski.