De Lima stanął na najniższym stopniu podium 12 lat temu w Atenach. Wówczas został pozbawiony szans na złoto przez atak demonstranta. Wczesnym rankiem czasu polskiego maratończyk zakończył sztafetę z ogniem olimpijskim, mimo że długo wydawało się, iż tego zaszczytu dostąpi "król futbolu" Pele lub słynny tenisista Gustavo Kuerten.

 

"Wzięcie udziału w ten sposób w najważniejszym wydarzeniu sportowym świata, i to w ojczyźnie, jest warte może nawet więcej niż medal" - powiedział De Lima.

 

Zaproszenie miał otrzymać w ostatniej chwili, po wycofaniu się Pelego z powodów zdrowotnych. Przejął pochodnię z rąk koszykarki Hortencii Marcari, która z kolei otrzymała ją od Kuertena.