Pod tym względem można powiedzieć, że trafili oni w dziesiątkę. Już za niespełna miesiąc odbędzie się wyjazdowy mecz eliminacyjny do MŚ 2018 Polski z Kazachstanem. W najbliższy piątek startuje Ligue 1, wyjątkowo ciekawa dla polskich kibicow - żaden z naszych reprezentantów nie miał jednak dotychczas możliwości pokazania aktualnej dyspozycji. Jak wiadomo, późne powroty z urlopów po Euro 2016 zrobiły swoje - konkurenci do gry na danej pozycji są już w formie meczowej, a trenerzy ligowi patrzą przecież wyłącznie przez pryzmat wyników. Mimo, że forma podopiecznych Nawałki była wysoka, mam obawy co do ich występu w pierwszej ligowej kolejce.

W najtrudniejszej sytuacji wydaje się być Kamil Grosicki. W sobotę Stade Rennes zagrało ze Swansea, gdzie spotkał się z reprezentacyjnym kolegą, Łukaszem Fabiańskim. Zespół z Premier League wygrał 1:0, a nowy trener Bretończyków Christian Gourcuff skorzystał z usług aż siedemnastu zawodników - wśród nich zabrakło miejsca dla polskiego skrzydłowego. Nie grał również w rezerwach, które pokonały na własnym stadionie FC Nantes 2:0. Mało prawdopodobne jest więc, aby w inauguracyjnym meczu Ligue 1 z Niceą skorzystał z zawodnika, który nie zaliczył ani minuty w okresie przygotowawczym.

W lepszej sytuacji wydaje się być Grzegorz Krychowiak, który cieszy się dużym uznaniem Unaia Emery'ego. Polski rozgrywający miał pecha, ponieważ nie zagrał w Superpucharze Francji przeciwko Lyonowi (4:1) z powodu kartek otrzymanych jeszcze za czasów gry w Sevilli. Nie mam obaw co do formy "Krychy", ale początek rozgrywek ligowych może być trochę skomplikowany. Linia pomocy PSG imponuje od dłuższego czasu, a drugą młodość zdaje się przeżywać dyrygent tej formacji, Thiago Motta. Polak ma więc w nogach dotychczas zaledwie trzydzieści minut - tyle zagrał przeciwko mistrzowi Anglii, Leicester City, jednak wówczas nie wystąpił na swojej nominalnej pozycji. Był w Los Angeles partnerem Davida Luiza w środku obrony.

Do pełnej dyspozycji fizycznej po kontuzji powoli wraca lewy obrońca reprezentacji, Maciej Rybus. Nie zagrał w Klagenfurcie przeciwko PSG, jednak już kilkadziesiąt godzin później wystąpił w barwach rezerw Lyonu w wygranym meczu z AJ Auxerre 2:0.

Trzeci z naszych muszkieterów Kamil Glik zadebiutował już w Champions League. Co prawda na boisku pojawił się jedynie na ostatnie dwie minuty w zwycięskim meczu z Fenerbahce, jednak mógł cieszyć się z sukcesu swojego nowego klubu i awansu do ostatniej fazy eliminacji LM. Jestem przekonany, że w Księstwie rozegra wielką rolę. Glik miał już zresztą okazję zapoznać się z... fatalnym stanem murawy stadionu Ludwika II. W poniedziałek czeka go ciekawy test w Neapolu, gdzie jego zespół zmierzy się z miejscowym wicemistrzem Włoch.

Reasumując jednak, nie możemy być szczególnie zadowoleni z ilości minut spędzonych na boisku przez naszych reprezentantów we francuskich przygotowaniach przedsezonowych. Obawiam się, że poza Glikiem nie zobaczymy żadnego z nich w podstawowych jedenastkach swoich zespołów w kolejce inauguracyjnej. Całe szczęście, że do meczu z Kazachstanem pozostał jeszcze prawie miesiąc.