Łukasz Kadziewicz: Jesteśmy na plaży miejskiej w Olsztynie. Ze mną dwie największe gwiazdy miejscowego AZS: Paweł Woicki i Daniel Pliński. Dobrze to ująłem?

Daniel Pliński: Gwiazdy? Paweł absolutnie tak. Nie jestem w stanie mu dorównać. Ale na pewno we dwóch jesteśmy najstarszymi zawodnikami w Olsztynie. Mamy fajną drużynę, zobaczymy co się uda stworzyć.

A ty Paweł dajesz radę? Słyszałem, że po zakończeniu kariery chcesz zamieszkać w Olsztynie.

Paweł Woicki: Nie wiem od kogo to słyszałeś. Ale rzeczywiście, bardzo mi się tu podoba. Wiesz dobrze, jak sprzyjający jest klimat olsztyński. W siatkówce zresztą też. AZS to bardzo dobrze zorganizowany klub. Personalnie również jest nieźle. A Daniel mimo że ma już 38 lat, nadal daje radę.

Daniel, nie lubisz jak zaglądają ci w dowód osobisty?

DP: Nie lubię jak prezesi klubów zaglądają w PESEL, bo jest to nieuczciwe. Uważam, że powinna decydować forma sportowa i fizyczna. Jeśli ktoś ma 50 lat, ale dobrze się czuje i są chętni, by go zatrudnić, powinien grać. Bo czemu nie?

Jesteśmy w trakcie wielkiej imprezy, więc musimy przejechać się po nazwiskach. Duet rozgrywających Grzegorz Łomacz-Fabian Drzyzga to najlepsza para jaką mogliśmy wysłać do Rio?

PW: Myślę, że tak. Na ten moment to jest jedyna para. Trener Antiga stawia na nią od dwóch lat. Mój wyjazd na kadrę to natomiast trochę taki folklor. Przynajmniej ja to tak odbieram. Miałem na celu tylko trochę chłopakom pomóc, wnieść może trochę świeżości. (śmiech) Ale wiedziałem, że nie ma szans zaczepić się na dłużej.

A gdzie w tym wszystkim Paweł Zagumny i Łukasz Żygadło?

PW: Ciężko powiedzieć. "Guma" to jakby sam zrezygnował... Nie mam pojęcia. Nad Łukaszem też się zastanawiałem.  Rozegrał przecież świetny sezon w Iranie... Życzę mu, żeby występował jak najwięcej, chociaż też nie ma już 20 lat. Jest jednak nieźle zakonserwowany, świetnie się prowadzi i myślę, że przygody z reprezentacją jeszcze nie zakończył.

Całą rozmowę obejrzysz w załączonym materiale wideo.