We wtorek wioskę olimpijską musiał opuścić Tomasz Zieliński. Tegoroczny mistrz Europy w kategorii 94 kg został poddany badaniu antydopingowemu 31 lipca, krótko po przylocie do Brazylii. Informacja, że w jego organizmie wykryto niedozwoloną substancję - nandrolon - dotarła do Polskiej Misji Olimpijskiej 6 sierpnia, a następnego dnia - w obecności zawodnika i przedstawiciela misji medycznej PKOl - w akredytowanym przez WADA laboratorium w Rio de Janeiro otwarto próbkę B i poddano ją analizie.

Polski Komitet Olimpijski potwierdził to, że wynik badania próbki B Zielińskiego był pozytywny. Polak nie został więc dopuszczony do startu na igrzyskach. Co ciekawe zawodnik twierdził, że jest to kompletne nieporozumienie, a wtórował mu jego brat.

Nie minął jeden dzień, a kolejny z rodu Zielińskich ma poważny problem. U Adriana - podobnie jak u brata - stwierdzono zażywanie nandrolonu. Różnica między nimi polega na tym, że stosowanie niedozwolonych środków przez Tomasza wykryto dopiero w Brazylii, podczas gdy próbka Adriana miała być nieczysta już w Polsce. Sam zawodnik został już poinformowany o rezultacie badania.

Oficjalnego potwierdzenia jeszcze nie ma, ale jeśli okaże się to prawdą, to możemy być świadkami jednego z największych skandali w polskim sporcie. We wtorek przyłapany został także rezerwowy zawodnik - Krzysztof Szramiak.

 

Adrian Zieliński to mistrz olimpijski z Londynu.