"Nie rozumiem tego terminarza. Gra podwójna kończy się w piątek, dlatego wszystko się nakłada, a wystarczyłoby przenieść finał na sobotę, nie byłoby problemu. Ci, którzy ustalają terminy, na pewno mają dobre intencje, ale trzeba zrozumieć, że chcemy grać na najwyższym możliwym poziomie i dawać z siebie wszystko. To dla nas wyjątkowa impreza. Wszystko da się zrobić w prostszy sposób" - żalił się Nadal po wygranym ćwierćfinale debla, gdzie w parze z Markiem Lopezem pokonał Austriaków Olivera Maracha i Alexandra Peyę.

 

W kolejnej rundzie rozstawiony z numerem szóstym hiszpański duet zmierzy się z reprezentującymi Kanadę Danielem Nestorem i Vaskiem Pospisilem (nr 6.).

 

Tego samego dnia Nadal zagra w 1/8 finału singla z Francuzem Gilles'em Simonem, a także w 1. rundzie gry mieszanej, u boku Garbine Muguruzy. Ich rywalami będą Czesi Radek Stepanek i Lucie Hradecka.

 

Pojawiły się spekulacje, że ze względu na napięty grafik Hiszpan wycofa się z tej ostatniej konkurencji, ale sam zawodnik tego nie potwierdził. - Nic takiego nie powiedziałem, nie miałem tego też w planach. Teraz zresztą też nie mam takiego zamiaru. Muszę odpocząć, bo jutro czeka mnie ciężki dzień - podkreślił we wtorkowy wieczór.

 

Wśród polskich tenisistów szansę na medal w Rio mają jeszcze tylko Łukasz Kubot i Agnieszka Radwańska w mikście. W pierwszej rundzie zmierzą się z Rumunami Horią Tecau i Iriną-Camelią Begu.

 

Singliści Radwańska, Janowicz oraz Magda Linette przegrali swoje mecze pierwszej rundy, podobnie jak deblistki Klaudia Jans-Ignacik i Paula Kania. Z kolei Kubot i Marcin Matkowski odpadli w 1/8 finału gry podwójnej mężczyzn.