Do sytuacji doszło w 46. minucie, kiedy sędzia nie zauważył braku zawodnika i nie słyszał krzyków trenera Jacka Zielińskiego. - Jeśli chodzi o sytuację, to jest kuriozalna. Jako piłkarze profesjonalni nie możemy do takiej sytuacji dopuścić, że zawodnik wchodzi i jest nieprzygotowany do meczu. Wszyscy są uczulania przed spotkaniami od sędziów, że skarpetki muszą pasować, my tego oczywiście nie zrobiliśmy i graliśmy w dziesięciu – przyznał Wołąkiewicz.

 

Zdezorientowanie piłkarzy Cracovii wykorzystała Jagiellonia i wyszła na prowadzenie po golu Karola Świderskiego. - Nie możemy dopuścić do takiej sytuacji na boisku, nawet jak jesteśmy w dziesięciu musimy być zorganizowani. Przez taką frajerską sytuację straciliśmy szansę na awans – przyznał zawodnik Cracovii.

 

W Pucharze Polski w sezonie 14/15 piłkarze Cracovii zawiedli w obu spotkaniach ćwierćfinałowych, teraz odpadli na wcześniejszym etapie rozgrywek, mimo iż uchodzili za faworyta. – Może po derbach graliśmy trochę zmęczeni, ale to nie jest wytłumaczenie! Mamy szeroką kadrę i każdy musi udowadniać na boisku, że jest potrzebny, a odpadamy z Pucharu Polski i zawodzimy kolejny raz. Zaczynając od Starogardu, który był naprawdę naszym blamażem, w tamtym roku z Sosnowcem też przegraliśmy u siebie, a dziś po raz kolejny. Puchary nam nie leżą, trzeba się skoncentrować na lidze - zakończył zawodnik Cracovii.