27-letni Riner jest niepokonany od... 2010 roku, tj. od DMŚ w Tokio, gdzie przegrał z Japończykiem Daikim Kamikawą. Od tego czasu stoczył ponad 100 pojedynków i we wszystkich zwyciężył. W piątek w Rio pokonał czterech rywali, ale tylko jednego przed czasem. W finale wygrał z innym japońskim zawodnikiem Hisayoshim Harasawą.

 

"To wielki dzień w moim życiu, bowiem znów triumfowałem w igrzyskach. Ale musiałem walczyć nie tylko z rywalami, ale i kontuzją. A teraz czeka mnie kilka miesięcy odpoczynku od judo" - stwierdził Francuz.

 

Potężnie zbudowany Riner (203 cm, 140 kg) ma w dorobku już trzy medale olimpijskie - złote w Londynie i Rio de Janeiro oraz brązowy w Pekinie. Jest również ośmiokrotnym mistrzem świata. W 2020 roku w Tokio będzie miał 31 lat i z pewnością, jeśli zdrowie będzie dopisało, znajdzie się wśród kandydatów do kolejnego złota.

 

Francuskie media podkreślają, że wyrównał osiągnięcie rodaka Douillet (złoto w Atlancie i Sydney, brąz w Barcelonie), ale teraz będzie chciał powtórzyć wyczyn Japończyka Tadahiro Nomury. Zwyciężał na igrzyskach trzykrotnie z rzędu - w 1996, 2000 i 2004 roku.

 

Oprócz Rinera, sukces z IO w Londynie powtórzyła tylko amerykańska judoczka Kayla Harrison (78 kg). Z kolei mistrzyni z 2012 roku Kubanka Idalys Ortiz tym razem przegrała finał kategorii +78 kg. Do ciekawej sytuacji doszło w wadze 63 kg, w której najlepsza była Słowenka Tina Trstenjak. Cztery lata wcześniej wygrała jej trenerka Urska Zolnir.