Do całego zdarzenia doszło w czwartek 24 marca w godzinach wieczornych po meczu z Ursusem Warszawa. Piłkarz zszedł z boiska z niegroźnym urazem, ale nie mógł już kontynuować gry. Późniejsze badania wykazały, że wydarzenia na boisku nie miały żadnego wpływu na krytyczny stan zdrowia zawodnika.

Po powrocie do domu Kosiec przypomniał sobie, że zapomniał czegoś z samochodu i szybko zbiegł ze schodów, na których się potknął. Na skutek uderzenia stracił przytomność, a gdy się ocknął nie mógł się ruszyć. Po przewiezieniu do szpitala zrobiono mu serię badań, które wykazały, że uraz jest bardzo poważny. Doszło do naruszenia rdzenia kręgosłupa i Kosiec już nastepnego dnia przeszedł skomplikowaną operację.

Niestety zabieg i długa, wyczerpująca rehabilitacja nie przyniosły jak dotąd wymiernych efektów. Z czasem piłkarz odzyskał sprawność w górnej części ciała i może poruszać rękoma, ale paraliż dolnych kończyn uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. Zwiedzanie kolejnych gabinetów lekarzy i poddawanie się codziennej rehabilitacji jest kosztowne, dlatego Kosiec postanowił całą sprawę nagłośnić. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, zgłosiło się wiele osób oferujących pomoc, pootwierane zostały specjalne subkonta na które można wpłacać pieniądze, a kilka poważnych gazet i portali opisało jego przypadek.

 

"Każdego dnia otwieram i zamykam kolejne drzwi gabinetów lekarskich. Nikt, dosłownie nikt, nie jest w stanie mi ulżyć w bólu, z którym żyję od operacji. A co dopiero pomóc wrócić do sprawności" - pisze w swoim liście Kosiec.

 

W najbliższych dniach piłkarz otworzy specjalne subkonto przy Fundacji Mistrzów Sportu, wspólną akcję zbierania pieniędzy dla Kośca rozpcznnie też klub i kibice Polonii.