Szymański: Kolejna walka z Ziółkowskim nic mi nie da. Chcę się rozwijać

Sporty walki

Marian Ziółkowski (15-4-1-1NC, 3 KO, 10 SUB) w imponującym stylu pokonał Jacka Krefta (6-4, 5 SUB) na gali FEN 13: Summer Edition. Po zakończeniu walki od razu stwierdził, że z chęcią zmierzy się ponownie z mistrzem organizacji w kategorii lekkiej Romanem Szymańskim (8-2, 1 KO, 2 SUB). Ten jednak zaznaczył, że taki pojedynek raczej go nie interesuje.

Szymański zmierzył się z Ziółkowskim w marcu tego roku na warszawskim Torwarze w pierwszej walce o pas FEN w kategorii lekkiej. Ostatecznie jednogłośnie na punkty zwyciężył ten pierwszy, zostając historycznym mistrzem. Jak dowiedzieliśmy się w sobotę już niedługo stanie on do pierwszej obrony tytułu, choć nazwisko przeciwnika nie jest jeszcze znane.

Ziółkowski wierzył, że jeśli pokona Krefta szybko i efektownie, to da włodarzom organizacji powody, by ci uwzględnili ewentualny rewanż z Szymańskim. Mistrz FEN stwierdził jednak, że woli inne walki, a starcie z "Golden Boyem" nic mu już nie da. - Przyjmuję każde wyzwanie. Jeśli włodarze powiedzą, że taka jest odpowiednia droga, byśmy się zmierzyli, to ta walka nie potrwa już raczej pięciu rund - powiedział.

A za chwilę dodał:

Wolę jednak kogoś innego, bo chcę się rozwijać. Chciałbym walczyć z innymi zawodnikami, może nawet wyżej notowanymi niż Marian - niczego oczywiście mu nie ujmując. Jeśli będzie taka możliwość, to wolę wybrać właśnie taką.

Jaki pomysł na mistrza kategorii lekkiej mają włodarze FEN? Z pewnością przekonamy się już niedługo, ale możemy być pewni, że kto by nie był rywalem Szymańskiego, to Polak i tak pokaże się ze świetnej strony.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze