Na ostatnich metrach Ennaoui zaatakowała z dalszej pozycji i efektownie finiszowała. Jednak rywalizację o piąte miejsce przegrała o 0,01 sekundy z Brytyjką Laurą Weightman. - Na pewno niektórzy jeszcze dwa miesiące temu, jak zapowiadałam, że wejdę do finału olimpijskiego, myśleli, że jestem nienormalna. Udowodniłam, że sześć lat ciężkich przygotowań i wyrzeczeń nie poszło na marne i weszłam do finału olimpijskiego w wieku 20 lat. Jestem przeszczęśliwa i nie wstydzę się tego. Czułam, że jak się nie położę, to miejsca w finale nie wywalczę. Tylko się modliłam, otworzyłam oczy, nie miałam siły wstać i patrzyłam na tablicę, czy moje nazwisko ukaże się na piątym miejscu. Tak się nie stało i była rozpacz, szok, ale potem miałam nadzieję na wejście z czasem i się udało. Teraz, jak wejdę do pierwszej ósemki, zatańczę sambę przed kamerami - powiedziała Ennaoui po zakończonym biegu.

 

W drugim biegu półfinałowym awansować nie udało się Angelice Cichockiej, która na metę dobiegła jako dwunasta. Ostatecznie została też sklasyfikowana na 24. miejscu. - Są takie dni, że nic nie można zrobić i tyle. Szkoda. Nie jestem w słabej dyspozycji, to jest tylko kwestia dzisiejszego dnia. Przeżywam jakiś kryzys i muszę się pozbierać. Przede mną jeszcze rywalizacja na 800 m i mam nadzieję, że tam już stanę na nogi - przyznała polska zawodniczka.