Paweł Fajdek (Agros Zamość, brak awansu do finału rzutu młotem): „Jadę do hotelu przebukować bilet do Polski”.

 

Angelika Cichocka (SKLA Sopot, awans do półfinału 800 m): „Jest z każdym dniem lepiej. Czułam, że nawet trochę bokiem starałam się prześlizgnąć i mam nadzieję, że nie wybiłam dziewczyn z rytmu. Udało mi się czmychnąć. Trzeba mieć nie tylko formę, ale i szczęście. To była dla mnie bardzo trudna decyzja, czy w ogóle startować. Nie bałam się bólu fizycznego, bo na to jestem przygotowana, po to trenuję i uczę się znosić ból na końcówce, ale ten psychiczny ból jest najgorszy. Mimo dobrego przygotowania zakłóca to dobry start. Uznałam, że jak nie spróbuję, nigdy się nie dowiem. Poczułam się lepiej i stwierdziłam, że trzeba wstać na nogi. Wiem, że trener Tomasz Lewandowski świetnie mnie przygotował na te igrzyska i wiem, że mam formę, ale ona na chwilę została czymś przykryta. Nie chciałabym zmarnować tej pracy, którą wykonałam na igrzyska. Awansować do finału to trudna sztuka, tym bardziej podziwiam Marcina Lewandowskiego, któremu się to udało”.

 

Joanna Jóźwik (AZS AWF Warszawa, awans do półfinału 800 m): „Pokazałam mocny finisz, czyli to, co jest u mnie najsilniejsze. Pogoda była straszna, bo jest naprawdę bardzo gorąco. To, co najważniejsze jednak jest. Odważyłam się też pójść w grupie, a nie zostałam w tyle i może już teraz nie będę się już bała. Takie było też założenie, żeby się sprawdzić. Stresu na pewno nie było większego niż w mistrzostwach świata w Pekinie. To wszystko to samo, tylko zawodniczki silniejsze. Trochę się przestraszyłam, jak zobaczyłam w pierwszych seriach czasy. Już w eliminacjach poniżej dwóch minut to naprawdę dobre rezultaty. Ja miałam najsłabszą serię i chyba zachowałam najwięcej sił. Na pewno jestem w szczycie formy. Mam nadzieję, że tutaj pokażę błysk”.

 

Wojciech Nowicki (Podlasie Białystok, awans do finału rzutu młotem): „Jestem zmęczony od tego gorąca, muszę jechać i odpoczywać. Nie wiem, czy wygranie eliminacji to dobry znak. Po prostu zrobiłem swoje, bo to był cel, by dostać się do finału. Szkoda Pawła Fajdka, bo myślałem, że razem wystartujemy i będziemy walczyć o medale. Chwilę rozmawialiśmy ze sobą chwilę, widać było, że to nie był ten Paweł, co zawsze. Największa impreza tego sezonu robi swoje. Ja też nie mogę zaliczyć tego startu do udanego, bo ciężko mi się kręciło. Technicznie mi to nie wychodziło, ale jakoś podołałem. Teraz trzeba się skupić. Nie patrzę na to, że teraz droga do medalu może być łatwiejsza. Są jeszcze inni zawodnicy, na pewno rywale też będą mocni. Nie nastawiam się na nic. Chcę przyjść robić swoje i zobaczyć, ile poleci”.