Panowie, żarty się skończyły. Zaczęły się schody. Na turnieju w Ulm rywalami reprezentacji Polski są drużyny ze ścisłej europejskiej czołówki. Co z tego, że Rosjanom nie wyszedł poprzedni EuroBasket, przed którym się kłócili, wyrzucali z kadry i na parkiecie nie byli drużyną? Byli w okresie przebudowy, zabrakło gwiazd. Teraz szefem federacji jest Andriej Kirilenko i do kadry dołączyli wszyscy najlepsi, na czele z ogromnym (216 cm) środkowym Los Angeles Lakers, Timofiejem Mozgowem.

 

Właśnie Mozgow był w pierwszej połowie zmorą Polaków. Rosjanie wiedzieli, że reprezentacja Polski ma problemy w strefie podkoszowej, że Adam Hrycaniuk z Maciejem Lampe nie potrafią jeszcze zdominować pola trzech sekund i właśnie tam starali się pchać większość ataków. Nawet, jeśli zagrywki nie kończył Mozgow, to ściągał na siebie polską obronę i stwarzał miejsce kolegom. Irytował także bałagan, który wkradał się momentami w polską obronę: ktoś się zagapił, nie wrócił, podbił piłkę prosto w ręce rywali. Kilka razy można było zebrać piłkę, ale ta lądowała w rękach Rosjan.

 

A kiedy rywale mogli ponawiać akcję, to bardzo często trafiali potem za trzy punkty i budowali swoją przewagę. Do przerwy prowadzili 44:36 i zawsze, kiedy Polacy po dobrych akcjach zbliżyli się do rywali, ci w następnej akcji od razu potrafili odskoczyć.

 

W ataku świetnie grał Maciej Lampe, który dobrze rozumie się ze Slaughterem, potrafił także wykorzystać podania od Mateusza Ponitki czy Łukasza Koszarka. Cieszy, że w górę idzie forma Ponitki, który miał ciężkie lato, połączone z wyjazdem do USA na grę w Lidze Letniej. Kilka razy wchodził pod kosz tak, jak do tego przyzwyczaił kibiców w Tauron Basket Lidze, trafił też za trzy punkty.

 

Brakowało dobrej gry Adama Waczyńskiego, który być może jeszcze nie wrócił do formy po ciężkiej kontuzji ręki, której nabawił się pod koniec sezonu w Hiszpanii. Skrzydłowy Malagi był zagubiony, podejmował złe decyzje w ataku, dawał się za łatwo ogrywać w obronie. Tomasz Gielo także nie dał od siebie tyle, ile w poprzednich meczach - wyraźnie Rosjanie wiedzieli już, że trzeba na niego uważać. Kilka razy z dobrej strony pokazał się Olek Czyż. Może po tym turnieju wyżej w hierarchii będzie Szymon Szewczyk, który gra coraz lepiej?

 

Rosjanie obnażyli braki Polaków, na czele z obroną strefy podkoszowej i chaotyczny powrotami do obrony, ale dobrze, że stało się to w tym momencie przygotowań. Jeszcze jest czas na poprawę błędów, a klasowych zawodników w drużynie Mike'a Taylora nie brakuje. Świadomość błędów ma też na pewno selekcjoner i można być pewnym, że forma reprezentacji Polski będzie szła w górę.

 

Polska - Rosja 75:89

 

Transmisje z turnieju w Niemczech:

 

SOBOTA

Polska - Finlandia (16:40 Polsat Sport HD)
Niemcy - Rosja (19:25 Polsat Sport News)

NIEDZIELA

Niemcy - Polska (14:55 Polsat Sport HD)
Finlandia - Rosja (17:25 Polsat Sport News)