Av Oligario Maciel w dzielnicy Barra do Tijuca. Niewielka ulica na której pełno małych restauracyjek i tłumy ludzi. Joshua jak już wstanie wyróżnia się w tym tłumie. Prawie dwa metry wzrostu, szczupła sylwetka i mięśnie, które rysują się pod t-shirtem mówią wyraźnie, że mamy do czynienia z kimś ze świata sportu. Ale dla Brazylijczyków mistrz boksu, to postać anonimowa. Nikt nie robi sobie z nim zdjęć, nie prosi o autograf. Może gdyby pojawił się w towarzystwie Brazylijczyka Juniora dos Santosa, byłego mistrza UFC wagi ciężkiej, z którym od kilku dni trenuje w Rio, zainteresowanie jego osobą byłoby większe. Ale nie sądzę, by Joshua z tego powodu czuł się niedoceniony. Wreszcie ma święty spokój, w Londynie nie może się ruszyć, by ktoś go nie zaczepił. A tu pełna wolność. Mistrz organizacji IBF ponoć ma się pojawić w hali bokserskiej i obejrzeć finał najcięższej kategorii. Cztery lata temu w Londynie zdobył złoty medal w tej wadze i od tego, wspaniałego, olimpijskiego sukcesu rozpoczęła się tak naprawdę jego wielka kariera.

 

W Rio jest też Floyd Mayweather Jr. Przyleciał na igrzyska, by przyjrzeć się kilku młodym, amerykańskim pięściarzom. Zdaje się, że ma tu na oku Shakura Stevensona, finalistę kategorii koguciej (56 kg). W pojedynku o złoty medal młody Amerykanin zmierzy się ze znakomitym Robeisy Ramirezem, złotym medalistą w wadze muszej poprzednich igrzysk.  Starcie Kubańczyka ze Stevensonem zapowiada się więc rewelacyjnie. Faworytem będzie Ramirez, ale wielki talent z Newark może pokrzyżować mu szyki. Mayweather bardzo go komplementuje i nie ukrywa, że chętnie widziałby go w swojej grupie promotorskiej.

 

W biurze prasowym spotkałem ostatnio Istvana „Koko” Kovacsa, mistrz olimpijskiego z Atlanty (1996), a później zawodowego czempiona. Węgier jest serdecznym przyjacielem Dariusza Michalczewskiego, razem boksowali w grupie Universum Klausa Petera Kohla, a w gdyńskiej hali Olivii Kovacs stoczył swoją pożegnalną walkę. Jego też poznali tu tylko nieliczni. Inna sprawa, że Koko się zmienił. Trochę wyłysiał, ma kilkudniowy zarost i w swoim stylu, dyskretnie, zawsze stoi gdzieś z boku. A przecież jest wiceprezydentem organizacji WBO, a przy tym komentuje walki bokserskie dla telewizji węgierskiej.

 

Podobnie jak Węgier, komentatorami są też Włoch Patrizio Oliva i Anglik Richie Woodhal. Oliva, złoty medalista igrzysk w Moskwie (1980), a później zawodowy mistrz świata, to namiętny palacz. Często można go spotkać z papierosem w ustach. Wcześniej z włoską ekipą telewizyjną przyjeżdżał też słynny Nino Benvenutti, mistrz olimpijski z Rzumu (1960) i zawodowy mistrz świata. On chyba palił jeszcze więcej niż Oliva.

 

Ale Woodhala z papierosem w ustach nie widziałem, więc chyba nie pali. Anglik zdobył medal brązowy na igrzyskach w Seulu (1988) i tak jak wymienieni przed nim jego starsi koledzy, sięgnął po mistrzowskie pasy na zawodowym ringu. Czasami przyjemnie z nimi porozmawiać, podzielić się wrażeniami, spytać o zdanie. Problemów nie ma z tym żadnych.