Każdy medal waży tyle samo – no może te złote cieszą nas najbardziej, ale nie ma do końca znaczenia kto je odbiera. Pierwszy brąz w Rio de Janeiro zdobyty przez Majkę jest wart tyle, ile krążek tej samej barwy wywalczony przez Monikę Michalik w czwartkowy wieczór. A jednak "dziewczyny lubią nie tylko brąz" i jest coś niezwykłego, że przez dwa tygodnie zmagań w Brazylii to panie dostarczyły nam najwięcej radości.


Jestem kobietą


Cztery lata temu w Londynie zdobyliśmy łącznie 10 krążków, z czego płeć piękna wywalczyła równo połowę. W 2008 roku w Pekinie tylko trzy z 10 medali było autorstwa pań. Łącznie od 2000 roku na 44 krążki zdobyte przez naszą reprezentację, 20 wywalczyły nam panie. Najlepiej było w Atenach, ale wówczas na siedem medali aż trzy zdobyła Otylia Jędrzejczak, nasza królowa pływania. Teraz Polki mogą poprawić ten wynik, "bo z dziewczynami nigdy nie wie...". To byłyby historyczne igrzyska w tym kontekście.


Wszak w ostatnich trzech dniach nasze medalowe nadzieje wiążemy ze startami Mai Włoszczowskiej, Oktawii Nowackiej, czy kajakowej czwórki w składzie: Edyta Kierkla-Dzieniszewska, Beata Mikołajczyk, Karolina Naja i Marta Walczykiewicz. A o dwa centymetry od medalu była przecież minionej nocy Maria Andrejczyk w rzucie oszczepem! Wiadomo - "najwięcej witaminy mają..." Kolejnej nocy jednak równie mocno będziemy kibicować Wojciechowi Nowickiemu w rzucie młotem oraz piłkarzom ręcznym, którzy wygrywając półfinałowe starcie z Danią, zagwarantują sobie przynajmniej srebrne medale.


Utracone szanse


Nasz dorobek mógł wyglądać jednak znacznie bardziej imponująco i już dziś mogliśmy przebić osiągnięcia z ostatnich trzech igrzysk olimpijskich, kiedy licznik medalowy zatrzymywał się przy biało-czerwonej fladze na dziesięciu. Zawiedli jednak przede wszystkim właśnie panowie – medale w Rio de Janeiro mieli przecież zdobyć choćby Piotr Myszka, lekkoatleci (Paweł Fajdek i Adam Kszczot), siatkarze (i ci halowi, i ewentualnie na piasku), czy pływacy (Radosław Kawęcki i Konrad Czerniak przede wszystkim).


Czy to podrażni ambicje panów na koniec igrzysk i dostarczą nam niespodziewanych emocji? Chyba największą pozytywną niespodziankę sprawić mogą piłkarze ręczni, którzy po nieudanych mistrzostwach Europy w Polsce oraz przeciętnej grze w spotkaniach grupowych już w Rio de Janeiro, w znakomitym stylu ograli Chorwatów w ćwierćfinale igrzysk. Teraz mają aż dwie medalowe szanse – albo wygrają półfinał z Danią, albo powalczą o brąz z przegranym meczu Francja – Niemcy. Drugi w historii medal piłkarzy ręcznych (w 1976 roku w Montrealu wywalczyli brąz) byłby niewątpliwie ogromnym sukcesem i ocaliłby honor mężczyzn.