Rio 2016: Horror w przedwczesnym finale! 75 bramek i triumf Rosjanek

Inne
Rio 2016: Horror w przedwczesnym finale! 75 bramek i triumf Rosjanek
fot. PAP

Mistrzynie świata, mistrzynie Europy, obrończynie olimpijskiego złota i główne faworytki do pierwszego miejsca w Rio de Janeiro - norweskie piłkarki ręczne nie staną na najwyższym stopniu podium. W półfinale, który spokojnie mógłby być finałem turnieju w Rio, Norweżki uległy po dramatycznym spotkaniu i dogrywce reprezentantkom Rosji 37:38. Rosjanki o złoto zagrają z Francją.

Choć to Rosjanki przeszły przez fazę grupową jak burza, wygrywając wszystkie pięć spotkań, a do tego pewnie pokonały Angolę w ćwierćfinale, to nie one były jednak uważane za faworytki spotkania w półfinale igrzysk. Nic dziwnego, bowiem grały z drużyną, która w ostatnich latach miała monopol na zwycięstwa w największych imprezach. Norweżki przed półfinałem przegrały w Rio tylko w pierwszym meczu z Brazylią, ale później roznosiły już w pył wszystkie rywalki.

Spotkanie półfinałowe od pierwszych minut przypominało starcie bokserów wagi lekkiej. Cios za cios, bramka za bramkę - mecz był prowadzony w tak szybkim tempie, że można było sobie zadać pytanie czy oba zespoły wytrzymają 60 minut na parkiecie w Rio de Janeiro. Do tego żadna z reprezentacji nie mogła odskoczyć na więcej niż dwa trafienia różnicy. W rosyjskiej ekipie wyróżniały się szczególnie Władłena Bobrownikowa i Daria Dmitriewa, które bombardowały norweską bramkę z 9. metra. Po drugiej stronie szalała Nora Mork, która w całym meczu trafiła do siatki aż czternastokrotnie!

Do przerwy to Rosjanki były jednak dwie bramki z przodu i w drugiej połowie nie zamierzały oddawać rywalkom prowadzenia. Zmartwienie w ich szeregach budziła jedynie nieskuteczność z rzutów karnych - przestrzeliły aż cztery z pięciu rzutów z 7. metra. Na kilkadziesiąt sekund przed końcem z karnego nie pomyliła się jednak Anna Sen i to Sborna prowadziła 31:30. Norweżki zagrały jednak tak jak na mistrzynie świata przystało - piłka trafiła do koła, gdzie była fantastyczna Heide Loke, która tuż przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadziła do remisu!

Niesamowite widowisko trwało więc w najlepsze, a oba zespoły grały kosmiczną piłkę ręczną. Rosjanki wciąż były o krok z przodu, ale doświadczone rywalki nie zamierzały odpuszczać. Norweżki świetnie współpracowały z kołem i skrzydłami i kończyły skutecznie większość akcji. Aż do 70. minuty... Wtedy znowu rosyjskie szczypiornistki wyszły na jednobramkowe prowadzenie, a Skandynawaki miały kilkanaście sekund na doprowadzenie do drugiej dogrywki. Piłka szła jak po sznurku i trafiła do znakomicie ustawionej skrzydłowej Camilli Herrem. Zawodniczka, która przez cały mecz grała niezwykle skutecznie, tym razem przestrzeliła jednak obok słupka i sensacja stała się faktem!

W całym meczu padło aż 75 bramek - jedno trafienie więcej zaliczyły Rosjanki, które w finale zmierzą się z reprezentacją Francji.

Norweżkom pozostaje walka o brązowy medal, którą stoczą z Holenderkami. Co ciekawe obie reprezentacje grały ze sobą w ostatnim finale mistrzostw świata w Danii, gdzie pewnie triumfowały piłkarki ręczne ze Skandynawii.

Norwegia - Rosja 37:38, po dogrywce (16:18, 31:31).

psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze