Rosja w naprawdę mocnym składzie ujawniła braki naszej reprezentacji. A właściwie potwierdziła. Jest problem ze zbiórkami. Po raz kolejny w tym elemencie nie radziliśmy sobie dobrze. Tym razem zebraliśmy o 10 piłek mniej. Zdaniem Tomasza Jankowskiego, byłego reprezentanta Polski i komentatora Polsatu Sport, za wcześnie jednak mówić „o trwałym mankamencie, ale koniecznie trzeba nad tym pracować”.

Z Rosjanami słaby mecz zagrali dwaj liderzy Adam Waczyński. Skrzydłowy trafił zaledwie 1 z pięciu rzutów i zdobył zaledwie 4 punkty. Sam pewnie nie pamięta, kiedy zagrał tak słabo. Na prywatny plus pojedynek może zaliczyć natomiast Maciej Lampe. Środkowy uzbierał aż 27 punktów i miał 11 zbiórek. Ale dobry forma centra i niezły mecz Mateusza Ponitki (16 punktów) nie wystarczyły do zwycięstwa.

Finowie to rywal mniej więcej z tej samej półki co nasza reprezentacja. Ich główną zaletą jest zgranie. - Mają doświadczony zespół, który gra ze sobą od wielu lat. To jest taki zespół, z którym chcemy grać – opisuje sobotniego przeciwnika Mike Taylor.  Nasz trener opowiadając o Finach dodaje też swoje ulubione słowo ’system’.

System to znak firmowy Suomi. - Finowie od kilku lat mają naprawdę dobry projekt i konsekwentnie w tym systemie pracują. Dzięki temu grają coraz lepiej, czego dowodem jest występ podczas trzech ostatnich Eurobasketów (odpowiednio 9., 9. i 16. miejsce). Myślę, że to jest idealny dla nas sparingpartner – uważa Jankowski.

Do tego dodać trzeba jeszcze start w Mistrzostwach Świata w 2014 roku. Zajęli w nich co prawda dopiero 22. miejsce. Ale przypomnijmy Polacy grali na koszykarskim Mundialu raz w 1967 roku. Na inaugurację turnieju Finowie przegrali z Niemcami 66:75. O porażce zdecydowała druga kwarta, który gospodarze wygrali 20:8. Najskuteczniejszym zawodnikiem Finlandii był Mikko Koivisto i Lauri Makkanen, którzy rzucili po 10 punktów.

Początek transmisji przed meczem Polska - Finlandia od 16:40 w Polsacie Sport.