Pozbawiona kilku kluczowych piłkarzy drużyna z wybrzeża nie miała łatwego zadania, ale Piotr Nowak może być dumny z wywalczonych trzech punktów. Do Białegostoku nie mógł zabrać bowiem kontuzjowanych: Sławomira Peszki, Vanji Milonkovicia-Savicia oraz Sebastiana Mili, który wypadł w ostatniej chwili. Urazy nie ominęły także drużyny gospodarzy, Probierz nie mógł skorzystać z pary czołowych stoperów -  Ivana Runje i  Gutieriego Tomelina. Wiele wskazywało na to, że także główny reżyser gry białostoczan, Konstantin Vassilijev zostanie pominięty, ale nieoczekiwanie Estończyk zagrał od początku.

Pierwsze minuty to ataki piłkarzy Jagiellonii, ale czujni zawodnicy Lechii dobrze się asekurowali i neutralizowali akcje ofensywne gospodarzy. W końcu Jagiellonii udało się poważnie zagrozić bramce gości. Z dystansu uderzył Vassilijev, ale dobrym refleksem popisał się Damian Podleśny. To był koniec emocji w pierwszej połowie.

Na początku drugiej części gra zaostrzyła się i sędzia był zmuszony pokazać pięć żółtych kartek w odstępie paru minut. Długo nie padały gole, ale na pierwszą i jedyną bramkę w meczu warto było czekać. Kovacević otrzymał podanie od Grzegorza Kuświka w okolicy 30 metra i bez zastanowienia huknął z dystansu, Marian Kelemen nie miał nic do powiedzenia.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0:1 (0:0)

Gol: Kovacević 63'

Jagiellonia: Kelemen, Burliga (Górski 73'), Szymonowicz, Wasiluk, Tomasik, Romanczuk, Grzyb (Mackiewicz 83'), Chomczenowskyj (Szymański 73'), Vassilijev, Frankowski, Cernych

Lechia: Podleśny, Janicki, Maloca, Wawrzyniak, Stolarski (Pawłowski 79'), Krasić, Chrapek, Kovacević, Wolski (Wojtkowiak 70'), F.Paixao, Kuświk (M.Paixao 74')