Conor McGregor podczas gali UFC 202 zmierzył się z Natem Diazem już po raz drugi, ale dwóch konfrontacji ze sobą porównać nie można. Za pierwszym razem Amerykanin wskoczył do karty walk na dziesięć dni przed pojedynkiem zastępując kontuzjowanego mistrza kategorii lekkiej Rafaela dos Anjosa (25-8, 5 KO, 8 SUB) w rozpisce UFC 196, a Irlandczyk zdecydował się walczyć w limicie wagowym -77 kg, czyli jedenaście kilogramów wyższym niż wynosi limit kategorii piórkowej, której jest mistrzem. Teraz obaj przeszli pełne okresy przygotowawcze i w pełni zdrowia przystępowali do rywalizacji.

Conor McGregor znakomicie rozpoczął rewanżowe starcie. W dwóch pierwszych rundach po precyzyjnych ciosach z lewej ręki Nate Diaz trzykrotnie padał na deski. Irlandczyk walczył z dużym respektem, ale imponował precyzją. Do swojego arsenału "Notorious" dołożył również potwornie mocne kopnięcia na wykroczną nogę Amerykanina. W trzeciej odsłonie do głosu doszedł Diaz, a w ostatnich sekundach wydawało się, że McGregor znajduje się w potwornych opałach i tylko syrena kończąca rundę uratowała dalszą rywalizację.

Irlandczyk jeszcze nigdy w karierze nie walczył na dystansie dłuższym niż trzy rundy. Czwarte i piąte starcie były, więc dla niego sprawdzianem wytrzymałości i kondycji, ale z zadania wywiązał się przynajmniej przyzwoicie. W czwartej odsłonie McGregor przeważał, a w ostatniej odsłonie mimo przewagi Amerykanina, udało mu się pewnie dotrwać do ostatniej syreny i zachować małą przewagę punktową.

Sędziowie nie byli w swojej ocenie jednogłośni. Dwóch przyznało zwycięstwo McGregorowi jednym punktem, a trzeci wypunktował pojedynek na remis. Większościową decyzją sędziów ostatecznie zwyciężył Irandczyk, który udanie zrewanżował się Diazowi i zapisał w swoim rekordzie 20. jubileuszowe zwycięstwo.












Wygrane w drodze po tytuł

Anthony Johnson (22-5, 16 KO, 4 SUB) już w 13. sekundzie zakończył drugi pojedynek z Gloverem Teixeirą (25-5, 15 KO, 7 SUB). Amerykanin kapitalnym prawym podbródkowym trafił Brazylijczyka, a ten nieprzytomny padł na deski i długo nie mógł dojść do siebie.

Johnson w kolejnym pojedynku najprawdopodobniej po raz kolejny stanie do walki o pas mistrzowski w kategorii półciężkiej, a jego rywalem będzie aktualny posiadacz pasa Daniel Cormier (18-1, 6 KO, 5 SUB).




W trzeciej walce wieczoru Donald Cerrone (31-7, 1 NC, 7 KO, 16 SUB) zapisał na swoim koncie trzecie z rzędu zwycięstwo w UFC po zmianie kategorii wagowej na półśrednią. Tym razem ofiarą jego kapitalnej kombinacji uderzeń zakończonych kopnięciem na głowę padł Rick Story (19-8, 4 KO, 4 SUB)."Kowboj" najprawdopodobniej wskoczy do pierwszej dziesiątki rankingu UFC, ale mimo wszystko nadal marzy o walce o tytuł kategorii lekkiej. - Zróbmy to! Jestem gotowy na walkę z Alvarezem o tytuł kategorii lekkiej. Zróbmy to Madison Square Garden w Nowym Jorku - zaproponował Cerrone w wywiadzie po walce.




Dziesiąte zwycięstwo w zawodowej karierze zapisał w swoim rekordzie Cody Garbrandt. "No Love" błyskawicznie, bo już w 48. sekundzie walki, posadził na deski prawym prostym Japończyka Takeya Mizugakiego (21-10, 5 KO, 1 SUB), a w parterze nawałnicą ciosów dokończył dzieła zniszczenia. Był to jego już piąte konsekwentne zwycięstwo w UFC i z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że kapitalnym występem zapewnił sobie walkę o pas mistrzowski kategorii koguciej.

- Znokautowałem Mizugakiego szybciej niż ty! Jestem gotowy na walkę o pas, złamię ci szczękę - wykrzyczał Garbrandt w kierunku mistrza dywizji -61 kg Dominica Cruza (22-1, 7 KO, 1 SUB), który pracował na gali jako ekspert stacji FOX Sports.



Lowkick na wagę złota

Niskie kopnięcia okazały się kluczem do zwycięstw Lorenza Larkina 18-5, 1 NC, 11 KO) oraz Artema Lobova (12-12-1, 1 NC, 4 KO, 2 SUB). Larkin od początku walki z Neilem Magnym (18-5, 6 KO, 3 SUB) z pełnym skrętem okopywał nogę wykroczną swojego rywala, a ten już po kilkudziesięciu sekundach rywalizacji kolejne lowkicki przyjmował z grymasem bólu na twarzy. Walka ostatecznie zakończyła się w ostatniej minucie pierwszej rundy, gdy Magny szukał ratunku w próbie obalenia i przyjął potworne łokcie na głowę.



Z niskich kopnięć korzystał również aktywnie Artem Lobov, który na punkty pokonał debiutującego w UFC Chrisa Avilę (5-3, 3 KO, 1 SUB). Dla pochodzącego z Rosji zawodnika było to pierwsze zwycięstwo w trzecim występie dla amerykańskiej organizacji. Co ciekawe, walka Lobov vs Avila była przedsmakiem konfrontacji pomiędzy McGregorem i Diazem. Lobov na co dzień jest klubowym kolegą Conora McGregora, a Avila trenuje w Stockton z Natem Diazem.



Wyniki gali UFC 202:

Walka wieczoru:
170lbs.: Conor McGregor pok. Natea Diaza przez większościową decyzję sędziów (48:47, 47:47, 48:47), runda 5, 5:00.

Główna karta:
205lbs.: Anthony Johnson pok. Glover Teixeira przez KO (prawy podbródkowy), runda 1., 0:13.
170lbs.: Donald Cerrone vs. Rick Story przez TKO (kombinacja ciosów + wysokie kopnięcie), runda 2., 2:02.
170lbs.: Mike Perry pok. Hyun Gyu Lim przez KO (lewy sierpowy), runda 1., 3:38.
170lbs.: Tim Means pok. Sabah Homasi przez TKO (przerwanie sędziego po ciosach), runda 2., 2:56.

Karta wstępna:
135lbs.: Cody Garbrandt pok. Takeya Mizugaki przez TKO (prawy sierpowy + ciosy w parterze), runda 1., 0:48.
135lbs.: Raquel Pennington pok. Elizabeth Phillips przez jednogłośną decyzję (30-27×3).
145lbs.: Artem Lobov pok. Chris Avila przez jednogłośną decyzję (30-27×3).
115lbs.: Cortney Casey pok. Randa Markos przez poddanie (dźwignia na rękę), runda 1., 4:34.
170lbs.: Lorenz Larkin pok. Neil Magny przez TKO (łokcie), runda 1., 4:08.
170lbs.: Colby Covington pok. Max Griffin przez TKO (uderzenia w parterze, runda 3., 2:18.
185lbs.: Marvin Vettori pok. Alberto Uda przez poddanie (gilotyna), runda 1., 4:30.