Łukasz Kadziewicz: Czy był taki moment, że chciałeś zadzwonić do trenera Nawałki i powiedzieć: to ja strzelam bramkę z Niemcami, a ty mnie nie zabierasz na Euro?

Sebastian Mila: Nie. Choć ta decyzja nie była po mojej myśli, to mimo wszystko wciąż ze mną rozmawiał. W trudnych momentach wyciągnął do mnie rękę i zawsze będę mu wdzięczny za to, że dał mi możliwość wystąpienia w historycznym meczu z Niemcami. Do końca życia mu tego nie zapomnę. Oczywiście chciałem być z tą reprezentacją. Było mi bardzo smutno, ale wyrzuciłem to z siebie. Życie toczy się dalej. Wiedziałem, że drużyna fajnie funkcjonuje i trzymałem za nią kciuki.

W młodym wieku spadałeś z ligi z Lechią, trafiłeś do Płocka a chwilę później trafiłeś do Grodziska. Wtedy osiemnastolatek funkcjonował w szatni inaczej, niż ma to miejsce teraz?

Pokolenia się diametralnie zmieniły. Piłkarze są świadomi. Wiedzą, co chcą osiągnąć, być gwiazdami na miarę Roberta Lewandowskiego. Dbają o siebie oraz są systematyczni i pracowici.

Skoro dotrwałeś do tego wieku na boisku też musisz o siebie dbać!

Teraz to wymaga większej pracy, bo z upływem czasu jest coraz trudniej, bardziej boli. W moim wieku musisz bardziej o siebie dbać i pozwalać sobie na jeszcze mniej. Oczywiście nie jestem w stu procentach profesjonalistą, ale staram się, by to miało ręce i nogi.

Skąd ten dystans do siebie? Czytam lub oglądam materiał z tobą i widzę luz.

Piłkarze mają duże poczucie humoru, ale nie wiem czy wszyscy mają dystans do siebie. Ja przez wiele lat musiałem borykać się z różnymi docinkami, związanymi z Waldkiem Kiepskim czy wolnym bieganiem. Nie zawsze miałem taki dystans. Gdy byłem młodszy pamiętam, że gdy między sobą w grupie każdy sobie docinał, to trochę mnie to raziło. Z biegiem czasu zaczęło mnie to śmieszyć, a ja zacząłem się tym bawić. Dzięki temu łatwiej mi jest funkcjonować w otoczeniu.

 

Cała rozmowa Łukasza Kadziewicza z Sebastianem Milą w załączonym materiale wideo.